niedziela, 13 października 2013

Epizod 16

Nowa notka z zaskakującym przypływem weny! Chyba bardzo mocno trzymaliście kciuki... ;> Enjoy!


***


Naruto wciąż nie wiedziała co się dzieje. Była oszołomiona całym zdarzeniem. Wpatrzona w ziemie, pozwalała Sasoriemu trzymać się za rękę. Coś jej nie pasowało, nie układało się w cały obrazek. Nie mogła tylko dojść do tego co, albo kto jest zgubionym fragmentem układanki. Jednego była pewna - nie tak miało być.
Sasori szedł wyprostowany, dumny, wyraźnie zadowolony ze swojej zdobyczy. Z szerokim uśmiechem prowadził zagubioną Naruto do swojego akademika. Chciał się pochwalić, chciał zobaczyć co powie na to Deidara. Nie przejmował się, że jej ręka nie ściska jego dłoni. Ani że wciąż nie odpowiedziała mu na pytanie. Ba! Ona właściwie w ogóle się do niego nie odezwała. Za bardzo się jednak cieszył, by to zauważyć. Dopiero przepuszczając ją w drzwiach do budynku, odezwał się: 
- Naruto, dlaczego jesteś taka zamyślona? - objął ją ramieniem, prowadząc po schodach. - Wciąż mi nie odpowiedziałaś... - dodał rozweselonym głosem.
- Tak tylko coś mi nie pasuje, Sas... Dlaczego ja? - spytała marszcząc brwi. Nie miała jednak czasu na niego spojrzeć. Chyba nawet nie słyszała co odpowiedział, powoli zaczynała kojarzyć fakty.
- Dlaczego każda dziewczyna musi o to pytać? - wybuchł śmiechem, otwierając drzwi do pokoju.
Wewnątrz siedział Deidara. Popijał piwo siedząc na kanapie. Miał lekko rozczochrane włosy i podkrążone oczy. Nawet nie zauważył Naruto. Patrzył przed siebie. Jak się później okazało, stał tam przystojny brunet. Wysoki, ciemne oczy, umięśniona klatka piersiowa i lśniące, dłuższe włosy. Dziewczyna miała wrażenie, że zna go z jakiegoś filmu. Dopiero gdy stanęła obok niego, blondyn zauważył jej obecność.
- Naruto, jak miło że wpadłaś! - uśmiechnął się ze sztuczną radością.
Wtedy podszedł do niej Sasori. Ucałował ją lekko w głowę i objął ramieniem.
- Nie zgadniesz - jesteśmy parą! - wyszczerzył się, czekając na reakcje Deidary.
Blondyn otworzył szeroko oczy. Kaszlnął i uśmiechnął się jeszcze bardziej sztucznie, niż przed chwilą. Naruto mogłaby przysiąc, że jego warga drgała.
- Cieszę się - nawet w jego glosie słychać było sztuczną radość. - Napijecie się czegoś? - zapytał, ale nie czekał na odpowiedź - zaszył się w kuchni.
- A właśnie! - Sasori dopiero teraz zauważył bruneta. - Naruto, to jest Itachi, nasz kumpel - dziewczyna skłoniła głowę w jego stronę, gdy ten zrobił to samo.
I wtedy ją olśniło. Złożyła puzzle, znalazła brakujący element, a był nim Deidara!
- Sasori, możemy porozmawiać na osobności? - spytała szeptem, ciągnąć go za rękaw.
- Oczywiście - uśmiechnął się, prowadząc ją do swojego pokoju.
Gdy tylko tam weszli, blondynka poprosiła chłopaka, by usiadł na łóżku. Zaczęła chodzić od ściany do ściany próbując wymyśleć, jak mu to powiedzieć.
- Kochasz Deidarę - powiedziała wreszcie bez ogródek. Widząc pytające spojrzenie Sasoriego, kontynuowała. - Nie mnie kochasz, a Deidare. Ja z resztą kocham cię jak brata, wiesz, że to by nie wyszło. Podobałam Ci się przez wzgląd na to, że jestem do niego podobna. Ale to mu chciałeś zaimponować, wzbudzić w nim zazdrość. Widziałeś jego reakcję - jest zazdrosny! Też musi do ciebie coś czuć!
Chłopak obdarzył ją karcącym, gniewnym spojrzeniem.
- Nie jestem gejem - wymówił z odrazą. - Nie mogę kochać faceta.
- Nie zaprzeczaj samemu sobie! Widzę to przecież, od samego początku widziałam. Dlatego nic nie odpowiedziałam i całą drogę rozmyślałam. Zastanawiałam się dlaczego zmienił ci się obiekt westchnień, ale to się nie stało. Kochasz go i choć chcesz temu zaprzeczyć, wszystko w Tobie o tym mówi, nawet te mordercze spojrzenie - zaśmiała się radośnie.
- Sasori - usiadła obok niego. - Nie broń się przed tym. Zostawiam cię z przemyśleniami. Jakby co, wiesz gdzie mnie szukać - dodała wstając.
Obdarzyła go szerokim uśmiechem i wyszła z pokoju. W salonie wciąż nie było Deidary, a jego gość się wyraźnie nudził. Zauważyła, że bawi się kluczykami od samochodu.
- Nie zechciałbyś mnie podrzucić?


***


Sasuke siedział przed telewizorem odkąd Naruto wyszła z domu. Denerwował się, bo nie odpisywała na smsa. Napisał "jak tam?" i oczekiwał wyczerpującej odpowiedzi. Przez pół godziny patrzył w ekran telefonu, aż poddał się i rzucił go w kąt. Godziny mijały, a jej wciąż nie było. Pamiętał o obietnicy wspólnego obejrzenia filmu, ale podejrzewał że w kafejce bawi się lepiej. Oglądał właśnie kolejny odcinek "Za jakie grzechy", w którym głupia nastolatka zaszła w ciążę i nie mogła znaleźć ojca dziecka, gdy do domu weszła wyczekiwana od kilku godzin osoba. Wstał z kanapy i poszedł do przedpokoju, by się z  nią przywitać.
- I jak by... - przerwał widząc mężczyznę stojącego za dziewczyną. Automatycznie otworzył w zdziwieniu usta.
- Sasuke, zobacz kogo poznałam u Deidary i Sasoriego! - uśmiechnęła się, prześlizgując obok chłopaka do kuchni. - Kawę czy herbatę chcecie?
- Kawy poproszę - odpowiedział gładko Itachi. - Braciszku, nie wiedziałem, że masz tak uroczą współlokatorkę - uśmiechnął się do swojej młodszej kopii.
- A ja nie wiedziałem, że jesteś w kraju i mnie odwiedzisz. Nie stać cię już nawet na telefon? - burknął, zakładając ręce na piersi.
- Dobrze wiesz, że lubię robić niespodzianki. Poza tym, Naruto poprosiła mnie o podwózkę.
- Podwózkę? Gdzie się spotkaliście?
Naruto wyszła zdenerwowana z kuchni.
- A jaśnie-pan czego sobie życzy? Ile razy mam pytać? - warknęła. Jeszcze kilka razy z kuchni pytała go czy chce herbaty, czy kawy, ale ten ją ignorował.
- Herbaty. Gdzie spotkałaś Itachiego?
- Już mówiłam, u Sasoriego i Deidary. Może zaprosisz go do środka, zamiast trzymać w przedpokoju? - wróciła do kuchni.
Sasuke usunął się z drogi, by przepuścić brata. Ten rozglądał się z zainteresowaniem po mieszkaniu.
- Widać, że mieszka tu kobieta - zagwizdał, z zadowoleniem stwierdzając, że takiego porządku tu jeszcze nie widział.
Sasuke zignorował starszego brata. Poszedł do kuchni, by porozmawiać z Naruto. Czegoś tu nie rozumiał.
- Co robiłaś u chłopaków? - spytał, gdy ta zalewała herbaty.
- To długa historia, później ci wszystko opowiem - wcisnęła mu kubek do ręki, by zaniósł go do salonu. - Teraz mamy gościa! - uśmiechnęła się radośnie.



***


Sasori siedział na łóżku z rękami na kolanach. Na początku zastanawiał się nad słowami Naruto, teraz jednak nie myślał. Napawał się ciszą.
Wszystko przez to, że doszedł do wniosku, iż Naruto może, a nawet ma rację. I to go przeraża. Jak ma powiedzieć najlepszemu kumplowi, że jest w nim zakochany? Przecież wtedy nie tylko będzie musiał się wyprowadzić i straci kumpla, ale najprawdopodobniej i ich wspólnych kolegów. Kto będzie chciał kolegować się z gejem? Słowo "gej" wciąż nie chce przejść mu przez gardło. To najgorsze co mogłoby mu się przytrafić. Z tego wszystkiego rozbolał go brzuch. Przecież on nie może być homo! Co powie na to rodzina?!
- Sasori, gdzie Naruto i Itachi? - do pokoju wszedł blondyn. Stał w drzwiach, opierając się jedną ręką o framugę. Drugą opartą miał na biodrze. Czekał na odpowiedź, ale gdy chłopak nie odpowiadał, usiadł koło niego. – Co się stało? Przed chwilą cieszyłeś się, że masz dziewczynę.
- Deidara, chyba musimy porozmawiać - zaczął niepewnie, starając się jednak utrzymać poważny, niski i spokojny głos.

Ta rozmowa przeważy o jego dalszym losie. Może być tragicznym końcem, lub pięknym początkiem. Oby tylko nie wymiękł...