piątek, 30 sierpnia 2013

Epizod 13


Nowa notka! :D Mam nadzieję, że wciąż mam czytelników... ^^' Przepraszam za zastój, ale wakacje się kończą, to notki będą częściej (tak wiem, już raz tak mówiłam xD) bo będę się nudzić na lekcjach... :P
Dzisiejsza notka sprawdzona przez jednego z Was - dziękuję Karol za pomoc w wyszukaniu błędów!
Zapraszam do czytania :)


***




Naruto przemierzała korytarze szkoły. Nauczycielka poprosiła ją by poszła po dziennik do pokoju nauczycielskiego. Znajdował się on bowiem na drugim końcu budynku. Zatrzymała się przed drzwiami, poprawiając koszulkę. Dekolt nie może nauczycielowi wydać się przesadny, to może przesądzić o jej przyszłości. Odgarnęła włosy do tyłu i zapukała pewnie w drzwi. Otworzył je trener koszykówki i nauczyciel wfu chłopaków.

- Naruto, co się stało? - uśmiechnął się.

- Pan nie na lekcji? - jak dobrze pamiętała, miał mieć teraz godzinę z trzecią klasa.

- Nie chciało mi się, dałem im wolne - ponaglił ja wzrokiem

- Po dziennik przyszłam... - odchrząknęła.

Kakashi zrobił krok w tył, chwycił dziennik ze stołu i podał go dziewczynie.

- Dziękuję - uśmiechnęła się.

- Tylko jak już będziesz zmieniać oceny, to na wysokie - zaśmiał się.

- No pewnie - uśmiechnęła się szerzej, chcąc się już wycofać.

- Miłego dnia...

- Naruto nie chciałabyś wpaść dzisiaj na trening do chłopaków i dać im wycisk? - zatrzymał ją. - W końcu gdyby nie ty, moja drużyna wciąż by przerywała, twoje wskazówki są cenne.

- Z przyjemnością - odpowiedziała nie pewnie, pełnym zaskoczenia głosem.

- To widzę cię z Sasuke o 4 na sali, żadnego spóźnienia!





***




Pomiędzy parą zapadła cisza. W oddali słychać było tylko silniki przejeżdżających samochodów. Mężczyzna położył dłoń na policzku kobiety, delikatnie poruszając kciukiem. Masował tym samym jej kość policzkowa.

- Kocham Cię Jessie - Itachi uśmiechnął się, mrużąc oczy.

Dziewczyna otworzyła szeroko oczy nie mogąc uwierzyć w to, co słyszy. Rozchyliła lekko drżące wargi, nie spuszczając z oczu jego czarnych tęczówek

- Dean... - wyszeptała.

Brunet nachylił się nad nią, całując dokładnie pierw górną wargę, następnie dolną, dopiero potem wpijając się w jej smakujące szminką usta.

Pocałunek nie trwał długo. Był jednak namiętny i pełny tęsknoty. Kochankowie czekali bardzo długo na ten moment. Gdy oderwali się od siebie, zaczęli się śmiać - jak za czasów młodości. Brunet ucałował czoło Jessie, uprzednio odgarniając jej grzywkę, po czym ułożył jej głowę na swoim ramieniu. Przytuleni, patrzyli przed siebie z nieschodzącymi uśmiechami na twarzach.

- Cięcie! - usłyszeli głośny krzyk reżysera, a zaraz po nim brawa. - Ładnie było, nie będziemy tego nagrywać dzisiaj, jutro powtórka.

Itachi zacisnął zęby, podchodząc do mężczyzny.

- Jak jutro? Ja zaczynam dzisiaj urlop, zapomniałeś? - warknął.

Reżyser był jedyną osoba, która ewidentnie lekceważyła Itachiego i jedyną, która się go nie bała. Spojrzał na niego z poirytowaniem na twarzy.

- Chyba pan żartuje. Czy ja powiedziałem:" koniec zdjęć, zaczynamy urlop?" Nie wydaje mi się, panie Uchiha.

- Nie obchodzi mnie to, radźcie sobie zatem beze mnie. Obiecałem, ze wrócę na święta do brata - warknął odwracając się.

- Przedłużę panu płatny urlop, jeżeli zostanie pan tu jeszcze 3 dni. Do świąt jeszcze tydzień - jego ton zmienił się. Był bardziej poważny.

Itachi przyjrzał mu się uważnie. Nie najgorszy pomysł. Nie był by jednak sobą, gdyby nie dodał swoich pięciu groszy.

- I zapłaci pan za mój samolot, to zostanę - burknął.

- Stoi - podał mu rękę, którą brunet uścisnął. Chwile później szedł już do garderoby.

- Muszę zadzwonić do Sasuke... - burknął, sięgając do kieszeni po telefon.





***




Lekcje skończyły się bardzo szybko. Naruto nie miała czasu porozmawiać z Sasuke na temat treningu, obiecali sobie jednak, ze zjedzą razem obiad. Dlatego też stała teraz pod szkołą, czekając na bruneta. Ostatnie lekcje mieli osobno, nawet nie znała jego planu

- Sasuke! - uśmiechnęła się radośnie na jego widok.

- Co ty taka radosna? - przyjrzał jej się podejrzliwie.

- Możemy szybko skoczyć do domu i zjeść coś na wynos? - złożyła błagająco dłonie, jak do modlitwy. - Muszę zabrać strój sportowy, będę dzisiaj na waszym treningu - wyszczerzyła zęby.

- Po co? - uniósł jedną brew.

- Opowiem ci wszystko w samochodzie, tylko jedźmy już bo nie zdarzymy! - gorączkowała się.

Nie widząc, by spieszyło mu się ruszyć do samochodu, nim otrzyma wyjaśnienia, rozłożyła bezradnie ręce.

- Kakashi poprosił mnie, żebym wam dala kilka rad. Zna mnie właśnie z meczy, ale jedzmy już, Sasuke!

- Jak to zna cię z meczy? - łaskawie skierował się w stronę samochodu.

- Gdy jeszcze nie uczęszczałeś do tego liceum, w mojej miejscowości odbywały się zawody w kosza. Drużyna Kakashiego popełniała mnóstwo błędów, przez co z nami przegrali. Nienawidziłam swojej szkoły, więc podpowiedziałam senseiowi co zrobić, by szło im lepiej. Od tego czasu nie przerwanie wygrywa - wsiadła do samochodu, czekając aż i on to zrobi. - Teraz poprosił, bym się wam ponownie przyjrzała.

Sasuke wysłuchał wszystkiego w milczeniu. Odpalił samochód i ruszył w stronę domu.

Doskonale pamięta zawody w jej mieście. Był tam wtedy z gimnazjalną drużyną. Właśnie dzięki tej opowieści przypomniał sobie, skąd ją zna. Znał ją dużo wcześniej niż wam się wydaje. Owego dnia, podczas zawodów, zatrudniono ją do roznoszenia wody drużynom. Zagadała wtedy do niego. Do dzisiaj pamięta, jak powiedziała "mam nadzieje, że dacie popalić drużynie mojej szkoły".

Uśmiechnął się pod nosem. Wyglądała wtedy identycznie. Może tylko bardziej dojrzała. I włosy jej urosły.

- Jedziemy coś zjeść? - uśmiechnęła się do niego szeroko, wsiadając ponownie do samochodu, z workiem na kolanach.

 Spojrzał na nią z nieschodzącym uśmiechem. Miał lekko przymrużone oczy. Sprawiło to, że na twarz blondynki wdarły się rumieńce.

Po szybkim posiłku w McKaczce, wrócili do szkoły. Było im bardzo wesoło. Naruto dostała głupawki i śmiała się z każdej rzeczy. Sasuke początkowo starał się ją uspokoić, było mu wstyd. Teraz tylko kwitował to niewidocznym uśmiechem w kącikach ust.

- Coś zbyt wesoło miedzy wami jest, z czego się śmiejecie? - Neji opierał się o ścianę przy drzwiach szatni.

- Naruto dostała głupawki - Sasuke wyciągnął z kieszeni klucz do szatni.

- Skąd masz klucz? - Naruto podekscytowała się patrząc, jak otwiera drzwi.

- Jakby nie było, mamy treningi codziennie. Pozwolili kapitanowi na posiadanie własnego klucza - burknął, wpuszczając ja przodem.

- Co ona tu w ogóle robi? - Neji zdawał się nie przejmować tym, że Naruto go słyszy.

- Sam chciałbym wiedzieć- westchnął w odpowiedzi.

- Zaraz się wszystkiego dowiecie - zachichotała.

Udała się do łazienki, by tam się przebrać. Jak miała się przy nich ubierać w jednej szatni? Ubiór składał się z pomarańczowych, krótkich spodenek, które ładnie podkreślały jej opaleniznę i czarnej, obcisłej koszulki na ramiączkach. Zawiązała jeszcze czarne adidasy i była gotowa do treningu. Weszła pewnym krokiem do szatni, by po zrobieniu dwóch kroków, szybko wrócić do łazienki trzaskając przy tym drzwiami. Jej serce waliło jak oszalałe. Czuła ze pulsuje jej głowa. Była pewna, że jest czerwona na twarzy. Przemyła ją wiec szybko i przyjrzała się sobie w lustrze.

- Naruto, wychodź już! - Kiba zawołał ja przez drzwi. - Trener zaraz będzie!

Znów zrobiła się czerwona na twarzy. Samo wspomnienie ich umięśnionych, nagich torsów i widoku ich wysportowanych ciał przyprawiał ja o ciarki. Przemknęła głośno ślinę otwierając drzwi. Aż podskoczyła widząc zmartwiona minę Sasuke.

- Co się stało, że tak szybko się wycofałaś?

- Zapomniałam zawiązać buty - zaśmiała się nerwowo, pocierając kark.

Sasuke doskonale wiedział że coś kreci. Nie mam jednak czasu wymuszać ja niej prawdę. Wskazał jej ręką kierunek, by ja pospieszyć.

- Wszyscy już czekają.

Udali się wiec na sale. Tam reszta drużyny się już rozgrzewała. Kiba ominął ja z prawej, pchając wózek z piłkami.

- A gdzie Kakashi? - spytała po dokładnym rozejrzeniu się.

- Nie byłby sobą, gdyby się nie spóźnił - burknął Sasuke.

Naruto rozgrzała się tylko trochę, z boku. Obserwowała przy tym ich rozgrzewkę. Nie miała dzisiaj w planie grać z nimi, wiec nie było potrzeby, by spociła się biegając bez celu.

Już rozgrzewka się jej nie podobała. Pamiętała z treningów w swojej szkole, jak ważne jest rozgrzanie odpowiednich mięśni, by dobrze wykonywać rzuty. Oni nie używali ich w nawet najmniejszym stopniu.

Przyłożyła palec do ust starając się wymyśleć jak ich poprawić i nie obrazić. Gdy miała już przykuć ich uwagę, obok niej pojawił się trener.

- Może pokazałabyś im wasza rozgrzewkę? - spytał, nawet na nią nie patrząc.

Nie czekał też na odpowiedź. Zanim zdarzyła otworzyć usta, on zaklaskał kilkakrotnie, by przykuć uwagę chłopaków.

- Naruto jest tu, by wam pomoc pokonać jej byłą szkołę w następnych zawodach. Może nam się uda i wskoczymy na podium. Oddaje wiec jej pałeczkę - odsunął się, by mogła przemówić.

- Powinniśmy zacząć od rozgrzewki, nie robicie jej poprawnie... - zaczęła pewnym głosem.

- Mamy się słuchać dziewczyny, która nigdy nie grała w koszykówkę? - Neji nie był zadowolony z planów trenera.

- Ta dziewczyna grała w tamtej drużynie, kto lepiej może ich znać? Byłby wstyd, gdybyśmy znowu przegrali z gimnazjum! - Kakashi nie był w dobrym humorze.

- Róbmy co nam każe. Trening to trening, jak nam się nie spodoba jej strategia, to jutro wrócimy do naszej - Sasuke miał tu zdecydowanie znaczący glos. Wszyscy automatycznie pokiwali głowami, zgadzając się z jego propozycją.

- Zaczynamy! - uśmiechnęła się.





7 komentarzy:

  1. Nie ma sprawy :D :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajna notka i ten moment w szatni :3

    OdpowiedzUsuń
  3. prawdę mówiąc spodziewałem się znaleźć trochę więcej w tej notce...ale i tak czekam na następne
    ~Shino

    OdpowiedzUsuń
  4. ahh te nagie torsy mrrr :3 notka świetna! czekam na dalszą rozgrzewkę a może na to by Naruto została w drużynie? kto to wie :> powodzenia w dalszym pisaniu!
    PS: Ty na lekcji masz się uczyć a nie xD
    ~Dagusia Misako :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Notka świetna! Nie mogę się doczekać kolejnych rozdziałów :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Super notka! czekam na kolejne :>

    OdpowiedzUsuń