poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Epizod 12

Ponad tysiąc odwiedzających! <3 Dziękuję Wam bardzo. Może dobijemy do 10 000? ;> Oto i nagroda! :D


***


- Naruto, Naruto wstawaj wreszcie! - Sasuke zaczął szarpać dziewczyną, by wreszcie go usłyszała.
- Mhm, zaraz wstanę... - burknęła odwracając się na drugi bok.
Próbował już chyba wszystkiego - przykładał jej budzik do ucha, krzyczał, ściągnął jej kołdrę, zabrał poduszkę i trząsł nią. Nawet oblał ją wodą! Miał już wychodzić z jej pokoju i pójść samemu do szkoły, lecz w połowie drogi obrócił się na pięcie, chwycił ją za nogę i mocno szarpnął, zrzucając ją na podłogę. Zerwała się automatycznie.
- Baka! To bolało! - wrzasnęła, masując sobie tyłek.
- Przynajmniej się obudziłaś - warknął. - Od teraz chodzisz spać o 19., żebyś dawała radę wstawać rano! 
- Oh, Sasuke, wystarczyło się przytulić - wytknęła mu język. Ten tylko wywrócił oczami i wyszedł z jej pokoju.
- Całe szczęście, że nie śpię w koszuli i miałam spodenki na sobie - odetchnęła w myślach, wstając z podłogi.
Kwadrans później, stała już w kuchni, gotowa do wyjścia. Mundurek jak zwykle ubrany miała niestarannie. Oparła prawą dłoń o biodro, patrząc na jedzącego Sasuke. 
- Mnie pospieszałeś, tramwaj zaraz nam ucieknie, a ty jesz sobie spokojnie śniadanie? - burknęła, tupiąc nogą.
- Mogłaś mnie słuchać wczoraj - wziął łyka kawy. - Mówiłem, że pojedziemy samochodem. Zanim wyjdziemy, popraw sobie koszulę, źle ją zapięłaś. No i zjedz śniadanie - burczał pod nosem nawet na nią nie patrząc.
Westchnęła głęboko. Dobrze wiedział, że krzywo zapięła koszulę, choć nie podniósł na nią wzroku. No i rzeczywiście wspominał o tym samochodzie... Usiadła na przeciw niego, rozpinając koszulę, by ją poprawić.
- Nie uważasz, że powinnaś to zrobić w łazience? - upił ostatni łyk napoju.
- Przeszkadzają ci moje piersi? - spytała, uśmiechając się złowieszczo.
Specjalnie rozchyliła lekko koszulkę, ukazując jednak tylko fragment koronkowego, czarnego stanika. Nie mogła sobie pozwolić na przesadę. Sasuke chrząknął.
- Nie uważam za odpowiednie pokazywanie mi ich podczas śniadania - westchnął.
- W takim razie już nigdy ich nie zobaczysz - wywróciła oczami, zapinając ostatecznie koszulę i poprawiając kołnierzyk.
Brunet już miał coś odwarknąć, bronić się, ale ugryzł się w język w ostatniej chwili. 
Jako, że nie było ich w szkole kilka dni, musieli napisać sobie zwolnienia. Naruto było z tym na prawdę źle - nigdy nie opuszczała szkoły. Dlatego też, to Sasuke musiał napisać je dla niej. Ręce blondynki trzęsły się tak bardzo, że zamiast liter, tworzyły szlaczki.
Całą drogę do szkoły przesiedzieli w ciszy. Romantyzm i Sasuke, który nim emanował przy wycieczce do ZOO, prysły niczym bańka. Naruto podejrzewała, że to kac. Jeszcze tamtego wieczora stawał się coraz chłodniejszy, aż wrócił do swojej dawnej postaci. Bolało ją to, ale chyba zdążyła się przyzwyczaić.
- Zaraz po szkole jadę do pracy - przerwała ciszę, w drodze do klasy.
- Nie będę mógł cię odebrać, mam trening - westchnął. - Mówiłem, żebyś to rzuciła.
- I żyła na twoim utrzymaniu? Nie ma mowy - warknęła poważnie, siadając w swojej ławce.
Nie miała zamiaru się do niego odezwać tego dnia. Ile można drążyć jeden temat? Jakby nie wystarczało mu, że się do niego wprowadziła. Ależ on ją denerwował...


***


- Naruto, dziś zamykamy trochę wcześniej - rzucił przez ramię jej szef, gdy mijał ją w kuchni.
- Dobrze - uśmiechnęła się.
Chwyciła talerz z polędwiczkami i wróciła do gości. Położyła go przed nieco starszym od niej chłopakiem w jeansach, trampkach, bordowej koszulce i ciemno szarej bluzie. Podniósł głowę, pozwalając czerwonym włosom odskoczyć na bok.
- Życzę smacznego - uśmiechnęła się szeroko.
- Czekaj, dlaczego cię nie było ostatnio? - chwycił ją za fartuszek. 
- Nie czułam się najlepiej, musiałam wziąć wolne... - burknęła. - Wybacz, nie mogę rozmawiać z klientami.
- Dziś robimy z Deidarą imprezę w akademiku. Może wpadniesz? - spytał, puszczając ją.
- Już mnie o to pytał - odchrząknęła. - Przyjdę - ukłoniła się lekko i odeszła od niego.
Sasori przychodził tu za każdym razem, gdy miała zmianę. Jadł tu i siedział przy deserze. Czasem się nawet zdarzało, że ją odprowadzał. Jako iż był jej kolegą, nie widziała w tym nic złego. Cieszyła się ze stałego klienta, który zawsze dał jej napiwek.
Początkowo dziwiło ją, że student jak on przychodzi na obiady do drogiej restauracji. Okazało się jednak, iż jest on lalkarzem i rzeźbi w drewnie. Podobno się to opłaca, choć robi to w ramach hobby. 
Jako, że kończyła dzisiaj wcześniej, Sasori poczekał na nią po posiłku. Razem udali się prosto do akademika, gdzie miała odbyć się impreza. Już kilka przecznic wcześniej dało się słyszeć głośną muzykę, za którą nie przepadała. Cieszyła się jednak z faktu zobaczenia Deidary, tęskniła.
Tak jak podejrzewała, na klatce schodowej swoją własną zabawę mieli ci, którzy nie zmieścili się w pokoju. Ludzi było mnóstwo, może nawet cały akademik. Musiała się przez nich przedzierać, by dotrzeć do blondyna. Gdy ten tylko ją zobaczył, uściskał ją mocno. Wyciągnął ją do innego pokoju, by móc z nią na spokojnie porozmawiać. Musiał pomóc jej jednak przejść nad dwójką schlanych studentów, którzy odpłynęli na podłodze. 
Wszedł pierwszy do pokoju, by wypłoszyć z niego półnagą parę. zapalił światło i uśmiechnął się do niej szeroko.
- Naruto! Tak dawno cię nie widziałem! - ponownie ją uściskał.
Jego stan, w porównaniu do reszty studentów to trzeźwość. Ciekawe zatem w jakim ona jest stanie, skoro dopiero przyszła.
- I co, przestałaś się kolegować z Sasuke? - objął ją ramieniem, czekając na "niusy". 
- Nie, wprowadziłam się do niego.
- Co?! - Deidara aż się od niej odsunął. Nie zwrócił nawet uwagi na wchodzącego do pomieszczenia Sasoriego.
- Jesteście parą? - Sasori parsknął śmiechem.
- Chyba musiałaby być masochistką - burknął zawiany blondyn.
Naruto wykręciła oczami. Usiadła na brzegu łóżka. Wcale nie miała ochoty im opowiadać o tamtym zdarzeniu, które wpłynęło na jej decyzję.
- Po prostu tak wyszło, no. Nie jesteśmy parą - burknęła z nutą zawiedzenia w głosie, choć wcale jej nie planowała.
- Ale... To dlaczego z nim mieszkasz? Równie dobrze my byśmy cię przyjęli - Sasori usiadł koło niej.
Deidara w tym czasie rzucił się na łóżko, układając się na nim wygodnie.
- Bo mi to zaproponował, bo wylądowałam u niego w domu przez przypadek... Ale nie w łóżku! - dodała pospiesznie, widząc bladą twarz Deidary.
- Już się wystraszyłem... Jest chyba ostatnia osobą, z którą powinnaś stracić dziewictwo - zaśmiał się.
- Lepiej żeby to świństwo się nie mnożyło - dodał Sasori.
Oboje wybuchnęli śmiechem.
- Dobra, dobra. Ważne, że mam gdzie mieszkać i wcale tak źle nie jest, jak się wam wydaje - burknęła. 
Ci tylko wymienili znaczące spojrzenia.



***


Tego dnia udało jej się obudzić nawet dużo przed czasem. Sama nie wiedziała, czy to przez smród, jaki wydawały z siebie leżące na ziemi spite ciała, czy słońce przebijające przez niezasłonięte okna. Wstała, starając się nie budzić Deidary leżącego obok, ani nie zdepnąć leżącego pod łóżkiem Sasoriego. To była długa noc. Jej głowa pulsowała, ale nie czuła się najgorzej. Zdecydowanie złym pomysłem było picie na początku tygodnia. Ruszyła pod szybki, zimny prysznic, przebrała się w mundurek, który miała w torbie, bo w końcu do pracy poszła prosto ze szkoły i wyszła. Po drodze weszła do piekarni, by kupić sobie śniadanie. 
Gdy dotarła do szkoły, było jeszcze kwadrans przed dzwonkiem. Na parkingu nie zauważyła samochodu Sasuke, więc poszła do klasy. Były dopiero dwie osoby, z którymi nie miała szczególnego kontaktu. Usiadła na swoim miejscu, czekając aż pojawi się więcej osób. Powoli zaczęli się zbierać ludzie. Widząc jednak jej stan, witali się z nią tylko i pozwalali jej dalej spać na ławce. 
Usłyszała trzaśniecie drzwiami. Myśląc, że to nauczyciel, wyprostowała się szybko, starając się zdrowo uśmiechać. To co zobaczyło, zmyło jej uśmiech z twarzy.
Do klasy wszedł Sasuke. Gdy tylko zauważył tam Naruto, puściły mu nerwy - trzasnął drzwiami z całej siły i właściwie przeskoczył klasę, by stanąć przed nią. Nachylił się nad nią tak, że musiała się obronnie wygiąć do tyłu. Ich nosy prawie się stykały. Trzymał ją przy tym mocno za ramiona.
Brunet widocznie wrzał. Miał zaciśnięte usta, a oczy rzucały mordem na lewo i prawo. Nikt w klasie nie odważył się odezwać. Kilka osób szepnęło tylko coś o morderstwie, ponieważ wyglądał, jakby zaraz miał udusić blondynkę.
- S-Sasuke! Przyszedłeś! - wyjąkała z nerwowym śmiechem.
Nie rozumiała dlaczego jest taki wściekły. Mimo to, już starała się bronić.
- Coś się stało? - spytała drżącym głosem. Naprawdę się bała, a jego uścisk na jej ramionach nie lżył.
- Pytasz, czy coś się stało? - spytał głosem psychopaty. Wszystkich w klasie przeszły ciarki, gdy zaraz po tym zaśmiał się głucho. - Gdzieś ty była? Przyjechałem po ciebie po pracy, czekałem na ciebie w domu, a ty nie raczyłaś nawet odebrać telefonu - wycedził przez zęby tak, że chyba nikt, prócz Naruto, go nie zrozumiał.
- Ach o to chodzi! - zaśmiała się nerwowo. - Byłam u Deidary na imprezie, chyba zapomniałam ci napisać he-he-he...
Blondynka starała się delikatnie go od siebie odsunąć, kładąc mu ręce na piersi. Ten spuścił głowę bezradnie, puszczając jej ramiona.
- Zapomniałaś? - prawie wykrzyczał.
Zauważył jednak przerażenie malujące się na jej twarzy i wreszcie dotarło do niego, że patrzy na nich cała klasa. Odchrząknął.
- Ważne, że jesteś cała - warknął, odwracając się i siadając ławkę przed nią.
W tym samym momencie do klasy wszedł nauczyciel. Wszyscy zajęli swoje miejsca, więc Naruto nie miała z nim jak porozmawiać. Wyrwała kartkę, nabazgrała w niej niezgrabnie zdanie i rzuciła mu na zeszyt. Chłopak rozwinął ją spokojnie, uprzednio biorąc głęboki wdech.
Martwiłeś się o mnie? - głosił napis na kartce. Przyjrzał się dokładniej narysowanemu obok sercu. 
Westchnął i starając się utrzymać nerwy na wodzy, odpisał. Zwinął kartkę w kulkę i odrzucił na ławkę blondynki. Ta rozwinęła ją pospiesznie.
Jak cholera.

5 komentarzy:

  1. Cudna notka, akcja powoli się rozkręca :3.
    Miałem przeczucie że Sasuke będzie robił sceny,nie mogę się doczekać nastepnej notki.
    ~Shino

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak zawsze pierwszy!

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajna notka <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Sasuke jako psychopata? brzmi nieźle;d hmm życzę dalszej wen i kolejnych ciekawych notek <3 Widzę że wątek Sasoriego się rozkręca ;d hehe powodzenia i dużo dużo czytelników <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale on nie jest psychopatą, tylko ma taki głos ^^'

    OdpowiedzUsuń