Najmocniej Was przepraszam! Już nie pamiętam, kiedy dodałam ostatnią notkę. Są wakacje i prawie w ogóle nie przesiaduje przed komputerem. Ubolewam nad tym, bo moja głowa wręcz tryska pomysłami na kolejne notki, a ja nie skończyłam jeszcze tej. Przepraszam również za literówki, czy brak ogonków - pisałam to na telefonie xD. Ze spuszczonym łebkiem i nałożonym na główkę kapturkiem, życzę miłej lektury :)
***
Naruto przebudziła się na prawym boku. Była wykończona. Wraz z Sasuke wypiła wieczorem mnóstwo piwa. Bawili się świetnie, temu nie zaprzeczy. Zniszczyli jedną z poduszek podczas bitwy, a pióra wykorzystali do zabawy. Miała tylko nadzieje, że nie był to pierwszy i ostatni raz, gdy się z nim tak dobrze dogadywała.
Otworzyła zaspane oczy. Czując coś ciężkiego na swoim biodrze, odruchowo powędrowała ręką pod kołdrę. Zdecydowanie nie spodziewała się tego, co tam znalazła. Aż podskoczyła czując tam męską dłoń, na szczęście tłumiąc krzyk. Obróciła się lekko i zobaczyła.. Sasuke! Miliony złych wizji przeleciały jej przed oczami. Spał jednak tak spokojnie, że nie miała serca go budzić. Ułożyła głowę ponownie na miejsce, a dłoń na ręce chłopaka, która to obciążała jej biodro. Nie przeszkadzało jej, że przytula się do jej pleców. Nigdy nikogo nie miała, a Sasuke jest przystojny - dlaczego nie wykorzystać tych kilku minut? Zaplątała nieśmiale palce w jego dłoń i ułożyła się wygodniej. Czuła ciepło i równomierny oddech bruneta na swoim karku. Aż przeszły ją dreszcze. Nie dane jej było jednak nacieszyć się tym zbyt długo. Wraz z głośnym nabieraniem powietrza, ręka chłopaka powędrowała w górę, by mógł się rozciągnąć. Mlasnął i chyba przetarł oczy - Naruto będąc do niego tyłem, nie mogła tego zobaczyć.
Sasuke po mocnym rozciągnięciu spojrzał w prawo. Zobaczył blond czuprynę. Wywołało to u niego wielki uśmiech na twarzy. Nawet jego oczy, wciąż zaspane i lodowate, odważyły się wyrazić coś innego. Wychylił się lekko sprawdzając, czy na pewno śpi. Na to wyglądało, wiec ucałował krótko i delikatnie jej ramie, po czym wyszedł z łóżka.
Nie ma co ukrywać. Naruto była pierwszą dziewczyna, z którą został do rana w łóżku. I to nic się nie wydarzyło! A przynajmniej nic takiego nie pamięta. Tak czy siak - sprawiło mu to przyjemność, wiec on zrobi coś dla niej - śniadanie. Oby jej smakowało.
Naruto odwróciła się gdy tylko drzwi trzasnęły. Rumieńce oblały całą jej twarz, a serce wariowało.
Zamrugała kilkakrotnie, by powstrzymać gęsią skórkę i wyszła z łóżka. Musi się umyć zanim się z nim spotka.
Wstała cicho z łóżka. Dopiero teraz zauważyła ze spala w samych majtkach i za dużej koszulce. Przetarła twarz dłonią.
Przeskoczyła cicho nad walizkami, których jeszcze nie zdarzyła rozpakować. Otworzyła drzwi, rozglądając się, czy czasem nie ma go w pobliżu. Uciekła do łazienki. Gdy tylko zniknęła za drzwiami, odetchnęła z ulgą.
Przyjrzała się sobie w lustrze. Nie wyglądała tak źle jak myślała Jedynie kilka niesfornych kosmyków odważyło się uciec w różne strony. Jej twarz nie wyglądała jak po popijawie, wiec nie było najgorzej. Szybko umyła twarz, zęby i poprawiła włosy. Biorąc głęboki wdech wyszła z łazienki z zamiarem przemknięcia do pokoju i ubrania się. Na swojej drodze spotkała jednak Sasuke. Stanęła w miejscu.
- Dzień dobry - zmierzył ją wzrokiem z zaskoczeniem stwierdzając, ze wygląda naprawdę dobrze.
- dzień dobry - uśmiechnęła się nieśmiało.
- zrobiłem śniadanie, chodź - poprowadził ją do kuchni.
Poszła za nim grzecznie, ze spuszczoną głową Z jakiegoś powodu nie czuła się teraz komfortowo.
- Zrobiłeś śniadanie? - zapytała głupio. Ten tylko burknął przytakująco.
Przed nią stał zapełniony jedzeniem stół Granatowy obrus i kremowe talerze wyglądały przepięknie. Na środku stołu białe kwiaty.
- Chyba nie jestem ubrana odpowiednio do takiego śniadania - zaśmiała się.
- Nie martw się, wyglądasz świetnie - powiedział tak obojętnie, ze normalna dziewczyna obraziła by się, Naruto jednak się zarumieniła.
Usiadł przy stole, więc dziewczyna poszła w jego ślady. Koło niej stał dzbanek świeżej, aromatycznej kawy. Zaciągnęła się tym zapachem z przyjemnością.
Sasuke przyglądał jej temu. Widział jak przyjemny jest dla niej zapach kawy. Chwycił wiec za dzbanek i nalał jej gorącego napoju. Podał jej talerz z jajecznicą, by wreszcie zabrała się za jedzenie. Sam zaczął smarować bułkę masłem.
Czarne włosy wchodziły mu delikatnie w równie czarne oczy. Ubrany w czarna koszulkę i jeansy - taki widok Naruto chciałaby mieć na co dzień. Starała się nie patrzeć na niego zbyt długo. Zajadała się przepyszna, dobrze przyprawiona jajecznica.
- Świetna jajecznica - westchnęła pomiędzy kolejnymi kęsami. Uśmiechnął się.
- Masz jakieś plany na dzisiaj? - zagadał po skończonym posiłku - Może chciałabyś pójść ze mną do nowo otwartego zoo? - zapytał obojętnie, z głosu wydawało się, ze mu nie zależy. - albo gdzieś indziej, obojętnie - burknął składając talerze.
- Pewnie, chciałam tam pójść! - uśmiechnęła się do niego radośnie, zabierając mu naczynia z ręki.
- Super - odpowiedział bez żadnych emocji - ale naczynia mi oddaj!
- Zrobiłeś śniadanie, to ja posprzątam - rzuciła w drodze do kuchni.
Nie protestował Zamiast tego, pomógł jej przynieść naczynia do kuchni,by mogła je opłukać i wsadzić do zmywarki. Tak, to nie było nic wielkiego, dlatego też dobrowolnie się za to zabrała.
Zaraz po ukończeniu pracy w kuchni, poszła się ubrać. Pogoda była cudowna, dlatego pozwoliła sobie na zwiewna, obcisłą aż do bioder, a wiec pokazują a sylwetkę, sukienkę. Była ona jasno pomarańczowa. Włosy, jak zwykle, przeczesała tylko szczotka i była gotowa do wyjścia. Założyła nawet koturny. Pierwszy raz była ubrana tak pięknie. To Ino zabrała ją na zakupy i to ona za nie zapłaciła mimo protestów Naruto. Tylko dzięki niej mogła ubierać się jak kobieta.
Przeszła do samochodu, gdzie czekał na nią Sasuke. Początkowo niepewnie, wręcz chwiejnie poruszała się na koturnach. Gdy tylko się do nich przyzwyczaiła, jej nogi wyglądały jakby na co dzień takie buty przywdziewały. Sasuke zauważył ją na szczęście dopiero wtedy, gdy się nauczyła w nich chodzić.
- Co się stało z Naruto jaka znam? Zrobiłaś jej krzywdę - wydusił żart. Dosłownie, brakowało mu słów.
Przez cala podróż milczeli. Naruto przyglądała się widokom za oknem. Nie widziała tej części miasta, a była ona zachwycająca. Mijała uniwersytet, na którym uczy się Deidara i stary rynek. Budynki zachwycały kolorystyką i różnorodnością architektury. To właśnie urok miasta. Nic nie jest takie samo.
Podróż zajęła im godzinę. Blondynka była podekscytowana niczym mała dziewczynka. Uśmiechała się od ucha do ucha, czekając aż kolejka do okienka kasy się przesunie. W końcu dostali się do środka. Było to największe zoo w kraju. Mnóstwo gatunków zwierząt, każde z nich miało naprawdę duży wybieg. Czyż to nie było wspaniale? Spacerowali główną aleją, zatrzymując się od czasu do czasu, by przyjrzeć się flamingom, karmieniu Lwów oraz klatkom, które sprawiały, ze zwierzęta mieszkały prawie dosłownie w swoich ekosystemach. Było to niesamowite.
Przechodzili właśnie koło wybiegu dla wilków. Stała tam grupka dzieci ze szkoły podstawowej. Miła, wysoka przewodniczka, opowiadała im o tych fascynujących zwierzętach .
Oboje nie przepadali za dziećmi - to wyszło w rozmowie przy piwie, dnia poprzedniego. Dlatego też żadne z nich nie kwapiło się, by posłuchać wykładu.
W trzy godziny obeszli cały teren zoo. Byli wykończeni. Nogi Naruto cierpiały w wysokich butach, a Sasuke miał dość palącego słońca Wyszli z ogrodu, wsiadając ponownie do samochodu.
- Zabiorę Cię gdzieś jeszcze, to będzie niespodzianka - ruszył, włączając przy tym zbawienna klimatyzacje.
Blondynka nie mogła zrozumieć jak to się dzieje, że mimo długich pobytów na słońcu, skóra Sasuke jest koloru kości słoniowej. Ona nie miała problemu z opalaniem. Kwadrans na słońcu i była pięknie brązowa. Ale to dodawało mu uroku. Uwielbiała obserwować spojrzenia i westchnienia kobiet na jego widok, a w zoo nie było tego mało. Nawet mężatki, matki, starsze kobiety i nastolatki nie mogły oderwać od niego wzroku. Ona sama aż tak nie zwariowała.
- Jesteśmy - zatrzymał się na leśnym parkingu.
Wysiadł prędko i skierował się w stronę bagażnika. Wyciągnął stamtąd koc I kosz piknikowy. Naruto nie ukrywała zdziwienia.
- Piknik? - rozpromieniła się.
- Jak widać - poprowadził ja ścieżka w górę. Przez drzewa na około, nie miała pojęcia gdzie się znajdują. Chwile później jej stopy dotknęły miękkiej trawy, pełnej kolorowych kwiatków. Byli na skarpie. Naruto widziała ją wielokrotnie przez okno.
Zbliżyła się do krawędzi. Było niebezpiecznie wysoko. Widok był jednak niezastąpiony. Widziała całe miasto! Zatraciła się w tym, stojąc z otwartymi szeroko oczami. Nie potrafiła wyrazić zachwytu.
Sasuke w tym czasie rozłożył koc. Zebrał kilka kwiatków, układając je w mały bukiecik. Podszedł do niej i patrzył. Patrzył przed siebie i na reakcje Naruto. Udało mu się. Od dawna słyszał jak blondynka opowiada z zachwytem o tym miejscu, od dawna chciał ja tu zabrać. Wreczył jej kwiaty, nawet na nią nie patrząc. Włożył tylko ręce w kieszenie, patrząc się przed siebie.
-Dziękuję - uśmiechnęła się przecudnie spoglądając na niego z gwiazdkami w oczach - dziękuję że mnie tu zabrałeś! - przytuliła go krótko i powróciła do podziwiania.
- Przyjemność po mojej stronie - uśmiechnął się. - Chodźmy coś zjeść, spacer po zoo był trochę męczący - chwycił ją za rękę, by zaciągnąć ją na koc.
- Racja - zachichotała, pozwalając się pociągnąć.
Usiadła nieudolnie na kocu. Nie miała pojęcia jak zachować się w sukience, więc wyglądało to komicznie. Nawet Sasuke śmiał się na cały głos obserwując, jak próbuje ułożyć sobie nogi w bezpiecznej pozycji. Zaczerwieniła się.
- To wcale nie jest śmieszne - burknęła pod nosem.
- Wspominałem już, że pięknie wyglądasz?
Naruto podniosła wzrok. Brunet przymrużał oczy, przyglądając się z lekkim uśmiechem. Tym, który uwielbiała - pewny siebie, szarmancki z nutą niegrzeczności. Uśmiechnęła się nieśmiale.
Właśnie sięgał do koszyka, gdy usłyszeli dźwięk syreny policyjnej. Wymienili się krótkimi, ale zrozumiałymi spojrzeniami. Szybko wstali, spakowali się i pobiegli ścieżką w dół.
- Niech zgadnę, nie można tam przebywać? - zaśmiała się raniąc stopy o szyszki. Łatwiej biegało jej się na boso.
- Powiedzmy, że to teren wojskowy - Sasuke, mimo powagi sytuacji, po raz kolejny dzisiaj się do niej uśmiechnął.
Cudna notka, aż chce się zapytać kiedy wreszcie się pocałują?! Z niecierpliwością czekam na więcej, uwielbiam Twój styl pisania
OdpowiedzUsuń~Shino
Pierwszy!
OdpowiedzUsuń" Oboje nie przepadali za dziećmi " skąd Ja to znam <3
OdpowiedzUsuńNotka przecudna, przesłodka i w ogóle <3 Uwielbiam jak prowadzisz akcję, nie za szybko nie za wolno jest idealnie po prostu <3 Uśmiech Sasuke na widok Naruto musi być powalający <3 czekam na kolejną notkę( w sumie nie tylko ja xD) <3 pisz pisz pisz^^" no i życzę jak najwięcej weny <3
OdpowiedzUsuń~Dagusia(Misako)