Niby wszystko się dzieje bardzo szybko, ale chyba tak miało być :) Miłej lektury <3
***
***
Sakura źle się czuła z myślą, że mogła zniszczyć związek Shikamaru. Przez wstyd nie pokazywała się w szkole zbyt często. Zaczęła się staczać i miała wrażenie, że wszyscy o tym mówią. Gdy tylko Ino powiedziała jej o tym, że Temari wybaczyła Shice, kamień spadł jej z serca. O ile je miała.
Kiedyś nie była taka. Taka pusta, zniszczona i nijaka. Kiedyś była wspaniałą dziewczyną.
Doskonale pamięta multum znajomych. Przez to prawie w ogóle nie było jej w domu. Rodzice byli zapracowani, co ograniczało ich relacje - jej ciągłe nieobecności właściwie je przekreśliły.
Kiedyś była ładna, grzeczna.
Teraz mocnym makijażem zakrywa ślady popijawy. Ma kilka kompromitujących tatuaży. Wcale tego nie chciała. Nie chciała takich zmian.
Kiedyś była czysta.
Określenie jest perfekcyjne. Opisuje bowiem nie tylko jedną rzecz. Sakura spała z połową szkoły. Nie było to dla nikogo szokiem. Nie patrzyła już nawet na płeć. Kłamała na każdym kroku, sama się w swoich kłamstwach gubiąc. W ten sposób straciła Ino, która była jej najlepszą, a przy samym końcu nawet jedyną, przyjaciółką. Piła już nie okazyjnie, lecz codziennie. Chodziła na dyskoteki, paliła, ćpała. Kilkakrotnie spała z kimś za pieniądze.
Jeżeli nie sięgnęła jeszcze dna, to gdzie ono jest?
Spojrzała na swój nadgarstek. Wyryła sobie na nim "It's your life!" z pomocą cyrkla. Łzy napłynęły jej do oczu. Na prawdę nie chciała tak żyć.
Ale może zacznijmy od powodu.
Przede wszystkim byli to rodzice. Nie interesowali się nią. Pozwalali jej na wszystko i jeszcze finansowali to. Drugim - jej głupota. Tak bardzo chciała dorównać innym. Trzecim - Sasuke. Chciała być jedną z dziewczyn, z którymi się umawiał. Niestety kompletnie się w tym zagubiła. Im bardziej się starała, tym dalej od jego "ideału" była. Najbardziej w świecie nienawidziła jego spojrzenia, które niegdyś było dla niej przychylne. Teraz demonstrowało obrzydzenie.
Ktoś pomyślałby, że jest żałosna. Ona jest po prostu zagubiona.
Najgorszym błędem jaki popełniła, było odrzucenie pomocy przyjaciół. Gdyby tego nie zrobiła, może nie czekałaby teraz, aż jakiś ohydny, stary facet zrobi swoje, zejdzie z niej i zapłaci jej za to, że użyczyła mu swojego ciała.
Tak bardzo siebie nienawidziła...
Zabierając pieniądze, opuściła dyskotekową toaletę, z której nie tylko oni korzystali w ten właśnie sposób. Automatycznie wręcz poszła za budynek. Stał tam zakapturzony mężczyzna. Podeszła do niego upewniając się, że nikt jej nie obserwuje.
Nie musiała nic mówić - znał ją. Wyciągnął ręce po pieniądze, by dać jej w zamian dwa woreczki koki.
Uśmiechnęła się do siebie. Na śmietniku leżał jakiś stary materac. Idealne miejsce by dać upust frustracjom, poprzez odpłynięcie do świata narkotyków.
***
Naruto obudziła się obolała. W pokoju było ciemno, ale wiedziała gdzie jest. Doskonale pamięta ostatni dzień. Wciąż czuła ich oddechy na karku.
Przetarła twarz, żeby odciągnąć się od myślenia o tym. Wstała, niepewnie kładąc stopy na podłodze. Podeszła do okna i odsłoniła je delikatnie, by nie poraziło ją światło.
Dopiero teraz mogła się przyjrzeć sypialni Sasuke. Wrzosowe ściany, drzwi do garderoby i łóżko, które jako jedyne stało w pomieszczeniu wraz z małą szafką nocną. Podeszła ponownie do łóżka. Spała w satynowej, granatowej pościeli. Uśmiechnęła się. W końcu to łóżko mężczyzny. Przeszła do garderoby, by dokończyć tam rozglądanie się. Panował w niej istny porządek. Jeżeli coś nie wisiało grzecznie na wieszakach, to było perfekcyjnie złożone. Buty także nie były "od tak se" rzucone, lecz poukładane. W rogu garderoby stało duże lustro. Dziewczyna, zauważając się w nim, podeszła bliżej. Widok przeraził ją.
Jej policzek był odrapany aż do krwi. Zastanawiała się, czy nie zostaną po tym blizny. Na rękach i nogach miała mnóstwo siniaków o różnych wielkościach i o różnych odcieniach. Podniosła koszulkę Sasuke, w której spała. Brzuch również był w siniakach i krwistych zadrapaniach. Przeczesała włosy ręką, biorąc głęboki wdech.
Kiedyś zejdą, nie ma co panikować, Naruto.
Pocieszyła się w myślach, wracając do sypialni. Znalazła tam swoje spodnie, które niedbale wciągnęła, kierując się do łazienki.
Jej koszulka była nie do użytku. Miała zamiar poprosić Sasuke, by pożyczył jej bluzkę, w której spała. Swoją drogą, pachniała ona nieziemsko. Po umyciu się, zeszła po cichu, nagimi stopami po schodach. Chłopak spał na kanapie. Nie wyglądało, żeby było mu wygodnie. Koc, którym zapewne był przykryty, leżał teraz na ziemi. Dziewczyna podeszła do niego spokojnie, by go przykryć. Pozwoliła sobie przy tym spojrzeć na jego śpiącą twarz. Był przystojny i, co Naruto sama przyznała, z przyjemnością zostałaby jego partnerką, gdyby bajki o kopciuszku sprawdzały się w realnym życiu.
Wstała z cichym westchnieniem i skierowała się do kuchni. Wyciągnęła z lodówki szynkę, pomidory i inne potrzebne jej jedzenie. Uszykowała kilka kanapek i rozpoczęła poszukiwanie kartki. Chciała na niej napisać podziękowanie, którym są również kanapki. Z założonymi na biodrach rękami zastanawiała się, gdzie może trzymać zeszyty. Odwróciła się i aż podskoczyła.
- Sasuke! - pisnęła, zauważając chłopaka w kuchni.
- Witam - uśmiechnął się nikle na jej reakcję i aż napiął mięśnie, zauważając siniaki na całym ciele blondynki.
- Zrobiłam śniadanie... chciałam ci podziękować... no i moja koszulka nadaje się do śmieci, mogę wrócić w twojej do domu? Wypiorę i oddam! - mówiła szybko, widząc jak szczęka bruneta napina się z każdą sekundą. Nie wiedziała co jest tego powodem i po prostu wystraszyła się.
- Naruto, pójdź z tym na policję.
Dziewczynę zatkało. Spojrzała na zimne, opanowanie oczy Sasuke. Wiedziała, że się nie przesłyszała.
Sztuczny uśmiech, z którym starała się mu wytłumaczyć zniknął całkowicie. Spuściła wzrok i bez słowa odwróciła się do talerza pełnego kanapek. Podała go chłopakowi.
- Smacznego, ja już sobie pójdę...
- Naruto, proszę cię - przerwał jej. - Jeżeli jeszcze nie chcesz iść na policję to chociaż zostać tu trochę. Miałbym pozwolić ci wrócić do tej dzielnicy idiotów?
- Sasuke, nie mogę nadużywać twojej gościnności - burknęła.
- Wydaje ci właśnie pozwolenie - uśmiechnął się pod nosem. - Przeprowadź się do mnie, Naruto. Mój dom jest wielki, mieszkam w nim sam. Nie będziesz za nic płaciła, mnie utrzymuje brat i niczego mi nie brakuje - dziewczyna broniła się, kręcąc głową. - Nie musiałabyś już pracować, skupiłabyś się na nauce. Cholera nie kręć tak głową, czego się boisz? Przecież cię nie zgwałcę - aż ugryzł się w język zauważając swoją głupotę.
Dziewczyna patrzyła na niego z niedowierzaniem. Ledwo się znali. Przez ostatnie dwa miesiące rozmawiali ze sobą może kilka razy, a on wyskakuje z taką odważną propozycją.
- Sasuke, nie sądzę by to był dobry pomysł...
- Nie pieprz, jest idealny - westchnął ciężko. - Albo chociaż znajdź sobie mieszkanie gdzieś indziej, nie chcę by zdarzyło ci się to raz jeszcze. Następnym razem może mnie nie być w pobliżu, może się to skończyć dużo gorzej niż na samym siniakach.
Spuścił głowę. Naruto to zaniepokoiło.
- Dlaczego się tak o mnie martwisz? Myślałam, że widzisz tylko czubek własnego nosa - burknęła, nie chcąc go jednak obrazić wybuchnęła sztucznym śmiechem. - Nie stać mnie na żadne przeprowadzki, Sasuke. To jest najtańsze co znalazłam, a z obecnej pracy i tak ledwo to opłacam... W bursach nie mają miejsca, więc zostaje mi to, co mam.
-Albo mój dom - warknął. Zaczynała go już lekko wkurzać. - Jesteś cała w siniakach i jeszcze masz siłę się ze mną kłócić? Chodźmy chociaż śniadanie zjeść - zaproponował, biorąc talerz z kanapkami i herbatę. - weź swoją - rzucił prowadząc ją do salonu.
Jedli w ciszy. Nikt nie miał zamiaru zdenerwować drugiego.
Salon był dużo, w kremowych kolorach. W kącie, między oknem a kominkiem, stał duży telewizor Podobny widziała tylko u Ino i była szczerze zaskoczona jego wymiarami. Siedzieli na brązowej kanapie, pod stopami mając ciemnobrązowe panele. Stolik był malutki, ale ewidentnie wystarczający dla jednej osoby. Gdy talerz stał pusty i dołączyły do niego kubki, Sasuke rozpoczął znowu.
- To będzie na prawdę dobre rozwiązanie, Naruto.
- Dlaczego ci tak na tym zależy - westchnęła z wyrzutem w głosie. - Nie wyglądasz na osobę, która przygarnia z dworu każda osobę. Jakbyś się nie wymigiwał, znamy się zaledwie dwa miesiące.
- Ufam ci.
Naruto zatkało. Nie miała kontrargumentu. Całkowicie zabrakło jej słów. Odchrząknęła, zauważając że patrzy na niego wybałuszonymi oczami.
- Dopóki nie znajdę czegoś innego.. - oznajmiła cicho.
- Dobrze - uśmiechnął się.
- Jesteś pewien, że nie będę ci przeszkadzać? - wstała, zbierając naczynia.
- Może trochę, ale się przyzwyczaję - dostał ścierką kuchenną w twarz. - Jeszcze dziś pojedziemy po twoje rzeczy.
<3
OdpowiedzUsuńPrzepięknie<3 uhh po takiej nie obecności miło widzieć 2 notki xD hmm...niby Sakura taka zagubiona ale i tak jej nie lubię xD Kochany Sasuke zaproponował wspólne mieszkanie...<3 jestem ciekawa dalszego postępu Skarbie <3 Powodzenia^^
OdpowiedzUsuńpięknie <3 nie mogę się doczekać kolejnej notki <3 Zakochałam się w Twoim blogu
OdpowiedzUsuń