***
Naruto wracała z pracy z uśmiechem na twarzy. Dziś minął bowiem drugi miesiąc, odkąd zaczęła tu pracować. Lada dzień mogła dostać drugą już wypłatę. Miała zamiar uczcić to małym piwkiem w domu.
Dwa miesiące w tym mieście były magiczne. Zmieniły ją diametralnie, a przede wszystkim jej nastawienie do ludzi. Zdobyła przyjaciół, którzy chcieli spędzać z nią każdą wolną chwilę. Pomyślała o Deidarze, dzięki któremu przeprowadzka tutaj była w ogóle możliwa. O Sasorim, Ino, Kibie, Nejim, Hinacie, Chojim, Sasuke i nawet o Sakurze, która do paczki i do przyjaciół nie należała. Czuła się wspaniale z myślą, że kogoś ma.
Dwa miesiące w tym mieście były magiczne. Zmieniły ją diametralnie, a przede wszystkim jej nastawienie do ludzi. Zdobyła przyjaciół, którzy chcieli spędzać z nią każdą wolną chwilę. Pomyślała o Deidarze, dzięki któremu przeprowadzka tutaj była w ogóle możliwa. O Sasorim, Ino, Kibie, Nejim, Hinacie, Chojim, Sasuke i nawet o Sakurze, która do paczki i do przyjaciół nie należała. Czuła się wspaniale z myślą, że kogoś ma.
Do pracy nie miała aż tak blisko, więc by wrócić przed telewizor jak najszybciej, wybrała ciemne uliczki. Spojrzała na telefon mając wrażenie, że dostała SMSa. Nic jednak tam nie znalazła, więc z cichym mlaśnięciem, wsadziła go z powrotem.
- Hej, ślicznotko - dwóch mężczyzn zagrodziło jej drogę.
Zaczęła wykonywać jakieś bliżej nie określone ruchy rękami, udając głuchoniemą. Odwróciła się, chcąc zmienić kierunek, lecz za nią stała kolejna dwójka. Westchnęła ciężko.
- Czego mi nie odpowiadasz? - jeden z nich pociągnął ją boleśnie za ramię.
Jako, że udawała głuchą, syknęła tylko z bólu i patrzyła na niego pytająco. Ponownie zaczęła coś tłumaczyć mu swoim wymyślonym językiem.
- Co ty, pojebana?! - warknął nie rozumiejąc o co jej chodzi.
- Jest głuchoniema, idioto - najmłodszy z nich stanął obok niej. - Zawsze chciałem usłyszeć co takie krzyczą podczas seksu... - zamruczał jej do ucha.
Zdawałoby się, że jest prawdziwym idiotą. W końcu dziewczyna miała być głucha. Chłopak wiedział jednak co robi. Gdy tylko blondynka zachłysnęła się powietrzem przez to, co usłyszała, ten rzucił ją na ścianę. Reszta zbliżyła się do nich. W głowie jej się zakręciło od spotkania z twardymi cegłami.
- Nie ładnie tak kłamać, złociutka... - zacisnął mocniej dłonie na jej nadgarstkach.
Zacisnęła mocno zęby, podnosząc z impetem kolano. Trafiła celnie - prosto w czułe miejsce. Mężczyzna od razu ją puścił, zginając się w pół. Gdy pozostała trójka starała się zrozumieć, co właściwie się stało, Naruto chciała uciec. Zdążyła jednak zrobić tylko dwa kroki. Ktoś chwycił ją szybko za kostkę, fundując jej bliskie spotkanie z ziemią.
- Puść mnie! - wrzasnęła.
Nie spodobało im się to posunięcie. Najmłodszy, prostując się po uderzeniu, podszedł do niej z szarą taśmą.
- Nie dobra suka! - burknął zaklejając jej usta oraz ręce. - Za chwilę cię wytresujemy...
Odsunął się od niej, pozwalając reszcie działać. Naruto dalej próbowała się wyrwać, wstać, lecz zakneblowali jej również nogi. Starała się chociaż przeczołgać bliżej głównej ulicy, lecz za to dosłownie zrównano ją z ziemią. Dociskali jej twarz tak mocno, że piasek rozrywał jej skórę. Patrzyła w stronę ulicy, licząc na jakiś ratunek. No bo co mogłaby zrobić sama, przeciwko czterem, silnym mężczyznom?!
Nóż zgrabnie rozciął jej koszulkę. Czyjeś palce, brudne, tłuste dłonie zaczęły masować jej plecy. Usłyszała za sobą podniecone głosy. Rozpięto jej stanik. Była jednak zbyt mocno dociśnięta do ziemi, by mogli go ściągnąć.
Spocone dłonie przeszły z łopatek w dół kręgosłupa. Wylądowały na jej pośladkach.
Blondynka znów zaczęła się wyrywać. Usłyszała śmiechy. To nie miało żadnego sensu. Chwilę później czyjeś dłonie zaczęły ciągnąć jej spodnie w dół.
Sasuke wracał właśnie z kina. Po raz kolejny umówił się z jakąś laską i po raz kolejny nie podobała mu się randka. Chciał po drodze wpaść do Naruto. Dawno ze sobą nie rozmawiali. Miał zamiar kupić kilka piw i spędzić z nią wieczór. Szedł główną ulicą. Dziewczyna mieszkała w najgorszej dzielnicy, istną głupotą byłoby wybrać boczne uliczki.
W jednej z nich zauważył ruch. Zatrzymał się, by zobaczyć co się dzieje.
W jednej z nich zauważył ruch. Zatrzymał się, by zobaczyć co się dzieje.
Czwórka dorosłych mężczyzn pozbawiała właśnie młodą blondynkę spodni. Nie lubił się wtrącać - i tym razem nie miał takiego zamiaru. Chciał już odejść, lecz coś zmuszało go do interwencji. Ten kolor włosów coś mu przypominał.
Co gdyby to Naruto tam leżała?
Postanowił więc jej pomóc. Ruszył wolnym krokiem do przodu, z rękami w kieszeniach. Przyglądał się dziewczynie, której twarz właśnie brutalnie porysowano, przesuwając nią po piaszczystej ziemi. Obrócono ją bardziej w jego stronę.
Zamarł.
Nie wiedząc co robi, ruszył przed siebie. W biegu uderzył jednego z mężczyzn w kręgosłup tak, by wybić mu kręg i unieruchomić w bólu. Wziął mocny zamach, kopiąc nachylającego się nad dziewczyną faceta prosto w twarz. Zrobił to tak mocno, jak piłkarz chcący przebić piłkę na drugą stronę boiska. Prawdopodobnie złamał mu kość policzkową.
Nie przejmował się tym teraz. W amoku zaatakował trzeciego mężczyznę, waląc go pięścią w brzuch.
Wszystko wydarzyło się tak szybko, że napastnicy się wystraszyli. Zebrali najbardziej rannych z podłogi i uciekli.
Sasuke wziął głęboki wdech. Cały drżał z wściekłości. Podszedł do wciąż związanej, nie świadomej co się stało dziewczyny. Zapiął jej stanik i zarzucił na nią swoją czarną bluzę.
- Po raz pierwszy zamiast rozpinać, zapinałem stanik - zażartował sobie, choć wcale mu do śmiechu nie było.
Zabrał się za ściąganie taśmy z jej rąk. Obrócił ją delikatnie przodem do siebie. Była zapłakana, roztrzęsiona, zdezorientowana. Gdy do niej dotarło, że to Sasuke, rzuciła mu się na szyję wybuchając szlochem.
Niepewnie położył dłonie na jej plecach, chciał ją pocieszyć, lecz w tej sytuacji nikt nie znalazłby odpowiednich słów.
Naruto była przygotowana na najgorsze. Słyszała już rozpinane rozporki, a mogła tylko zaciskać do bólu zęby. Przeważył jednak ból rozrywanej skóry na policzku. Jeden z nich przejechał jej twarzą po kamieniach, raniąc ją do krwi. Zacisnęła mocno pięści. Była sparaliżowana strachem.
Chwilę później chichoty ustały. Usłyszała kilka mocnych trzasków - jeden po drugim. Towarzyszyły im odgłosy bólu i huki opadania ciał na ziemię. Nadal miała zamknięte oczy podejrzewając, że biją się o kolejkę. Ta myśl przeraziła ją jeszcze bardziej.
Zamiast obślizgłych dłoni dobierających się do jej spodni, poczuła aksamitne palce, delikatnie zapinające jej stanik. Zaraz po tym ciepły materiał i zapach. Zapach Sasuke.
- Po raz pierwszy zamiast rozpinać, zapinałem stanik - melodyjny głos Sasuke, sztucznie próbującego rzucić żart, dla rozluźnienia sytuacji.
Te same, przyjemne dłonie rozwiązały ją i odwróciły niczym jajko - bojąc się, że może ją stłuc. Gdy tylko jej oczy potwierdziły, że przed nią klęczy właściciel znanego jej zapachu i głosu, rzuciła mu się na szyję. Z bezradności zaczęła płakać.
- Po raz pierwszy zamiast rozpinać, zapinałem stanik - melodyjny głos Sasuke, sztucznie próbującego rzucić żart, dla rozluźnienia sytuacji.
Te same, przyjemne dłonie rozwiązały ją i odwróciły niczym jajko - bojąc się, że może ją stłuc. Gdy tylko jej oczy potwierdziły, że przed nią klęczy właściciel znanego jej zapachu i głosu, rzuciła mu się na szyję. Z bezradności zaczęła płakać.
Płakała tak przez 10 minut. Brunet nie skarżył się. Głaskał ją delikatnie po głowie, wtulając w siebie. Gdy się uspokoiła, odsunęła się lekko od niego, by zapiąć bluzę.
- Chodźmy stąd - szepnął, jakby bojąc się obudzić w niej łzy.
Pomógł jej wstać. Podniósł z ziemi telefon i obejmując ją w talii, pomógł jej przedostać się do taksówki, którą w międzyczasie zamówił.
Nie mógł pozwolić jej zostać tego dnia samej w domu. Nie mógł również pozwolić, by została w tej dzielnicy. Zabrał ją do siebie bez słowa. Ani on, ani ona nie potrafili żadnych znaleźć. W totalnej ciszy wskazał jej sofę. Poprosił , by poczekała. Szybkim krokiem poszedł namoczyć ręcznik, zabierając przy tym apteczkę. Uklęknął przed nią, delikatnie przecierając jej twarz ręcznikiem. Była cała we krwi i łzach.
Sasuke wyglądał na złego. Naruto bała się, że to przez nią. Nie miała jednak ochoty pytać. W jej głowie panowała pustka, nie mogła nawet złożyć zdania. Był taki delikatny, mimo wyrażającej co innego twarzy. Chciała zabrać od niego ten ręcznik, zrobić to sama i wyjść, by nie zostawać mu na głowie, ale nie potrafiła. Chyba nawet spodobała jej się jego opiekuńczość.
Zasyczała, gdy przyłożył jej wacik i oblał polik wodą utlenioną. Paliło ją niemiłosiernie. Założył całkiem spory opatrunek, zakrywający wszystkie rany. Dał jej swoją koszulkę, ręcznik. Wskazał łazienkę i zostawił samą. Widać po niej było, że jest wykończona. Wiedział, że nie zrobi nic głupiego. Poza tym, oddał jej swoje łóżko, skazując siebie na sofę. Gdyby chciała gdzieś wyjść, usłyszałby ją. Przed wyjściem poprosił, by się wyspała. Choć jeszcze jej o tym nie powiedział - miał zamiar zabrać ją na policję.
- Dziękuje, Sasuke - szepnęła przez na nowo napływające łzy, zanim ten zamknął drzwi.
Sasuke wyglądał na złego. Naruto bała się, że to przez nią. Nie miała jednak ochoty pytać. W jej głowie panowała pustka, nie mogła nawet złożyć zdania. Był taki delikatny, mimo wyrażającej co innego twarzy. Chciała zabrać od niego ten ręcznik, zrobić to sama i wyjść, by nie zostawać mu na głowie, ale nie potrafiła. Chyba nawet spodobała jej się jego opiekuńczość.
Zasyczała, gdy przyłożył jej wacik i oblał polik wodą utlenioną. Paliło ją niemiłosiernie. Założył całkiem spory opatrunek, zakrywający wszystkie rany. Dał jej swoją koszulkę, ręcznik. Wskazał łazienkę i zostawił samą. Widać po niej było, że jest wykończona. Wiedział, że nie zrobi nic głupiego. Poza tym, oddał jej swoje łóżko, skazując siebie na sofę. Gdyby chciała gdzieś wyjść, usłyszałby ją. Przed wyjściem poprosił, by się wyspała. Choć jeszcze jej o tym nie powiedział - miał zamiar zabrać ją na policję.
- Dziękuje, Sasuke - szepnęła przez na nowo napływające łzy, zanim ten zamknął drzwi.
huhu masz naprawdę ciekawe pomysły xD zaskoczyłaś mnie bardzo tą notką o,o ale jest pozytywnie (nie można tego powiedzieć o Naruto) biedna Naruto;.; dobrze, że Sasu jej pomógł ;3 z niecierpliwością wyczekuje nowych notek ;3 i życzę dalszych ciekawych pomysłów <3 pewnie nie raz nas zaskcozysz i zadziwisz^^
OdpowiedzUsuńWitam, jam jest biały huragan ! Nowa czytelniczka ! Spodobał mi się twój styl pisania jak i samo opowiadanie. Ciekawy pomysł. Czekam na kolejny epizod z niecierpliwością :) Pozdrawiam i weny życzę !
OdpowiedzUsuń