czwartek, 13 czerwca 2013

Epizod 4

I co ja mam niby z nią zrobić?


Sasuke starał się obudzić Naruto, ale ta odpowiadała tylko mruczeniem i spała dalej. Lada moment mieli wysiadać na swoim przystanku.

Próbował wszystkiego - od szczypania, przez krzyczenie, do zrzucania z krzesła. Ta jednak się nie poddawała. W końcu, on to zrobił za nią. Westchnął przeciągle - sam też był zmęczony. Udało mu się zaciągnąć ją na plecy. Zarzucił jej ręce na swoją szyję i pozwolił sobie podtrzymywać ją za pośladki. Tylko tym sposobem zmuszał ją do owinięcia nóg w jego pasie. Wysiadł. Chłodne powietrze trochę go ożywiło, podczas gdy na Naruto zadziałało jeszcze bardziej usypiająco. Szedł powoli w stronę jej kamienicy, jednak była to bardzo długa droga. Co chwilę przeklinał pod nosem, a nawet chciał ją zostawić koło jakieś menela na kocu. I choć z zewnątrz nie było tego po nim widać, martwiła go jej senność. Aż tak źle być nie powinno. Zaczął zastanawiać się czy aby na pewno nie dosypali jej czegoś do kieliszka, gdy - wybierając wyzwanie w grze w butelkę - musiała pójść po kolejną butelkę wódki, zostawiając swój kieliszek bez opieki. Wydawało mu się to jednak mało prawdopodobne. W końcu towarzystwo nie było jakieś przypadkowe. 
Od ciągłego podtrzymywania ją na plecach, w końcu zaczęły go boleć ręce. Delikatnie więc oparł ją o ścianę, by zmienić pozycję. Objął ją w pasie i prowadził, choć nogami nie poruszała jak człowiek idący. 
W końcu dotarli przed kamienice. Naruto obudził dopiero znajomy smród na klatce schodowej. Podała Sasuke klucze, wiedząc że sama nie da rady trafić w drzwi. Ten znów tylko warknął coś pod nosem i rzucił ją na łóżko.


Zawsze muszę wpakować się w coś głupiego. Poza tym, jak ona może tu mieszkać? Smród, brud i tragedia... Mogłaby chociaż ściany odmalować.



Z pogardą i pewnym zadumaniem omiótł jej mieszkanie wzrokiem. Poprawił jej nogi, ściągnął buty i przykrył kołdrą. Na jego twarzy malowały się wściekłość, irytacja i zmęczenie. Naruto ewidentnie miała z tego polewkę. Śmiała się do łez, widząc jego rosnącą irytację.

- Sasukeee - mruknęła. - Uśmiechnij się, przed tobą leży bezbronna dziewczyna, a ty ciągle naburmuszony - burknęła w bardziej w poduszkę, przez co jej słowa były mało wyraźne.
- Bezbronna i zalana w trupa - warknął przeczesując dłonią włosy.


Kurwa, no nie zostawię jej tak...



- Śpię dzisiaj u ciebie czy ci się to podoba czy nie - stwierdził z głosem oburzonego nastolatka i wyszedł z jej pokoju do salonu, gdzie rozłożył się na kanapie.




~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~




Brunet rozsiadł się wygodnie na sofie. Słońce wyglądało już przez na wpół zasłonięte okna. Po wczorajszej nocy lekko bolała go głowa, ale nie na tyle, by zniszczyło to jego dzień. Słyszał zakręcaną wodę spod prysznica. Rozciągnął się z długim ziewnięciem i włączył telewizor. Wiadomości jak zwykle nie były dla niego interesujące. Zamiast się na nich skupić, próbował sobie przypomnieć szczegóły wczorajszej imprezy u Ino.

Rozmyślania przerwała mu jednak kobieca postać stojąca teraz przed nim. Była w samym ręczniku zawiniętym na piersiach. Po jej ciele spływały jeszcze kropelki wody, a gdzieniegdzie skóra była czerwona od temperatury. Uśmiechnęła się uroczo, siadając na chłopaku okrakiem.
- Jesteś nago... - burknął, mimowolnie kładąc dłonie na jej biodrach.
- Przeszkadza ci to? - zamruczała mu do ucha.
Nim się obejrzał, ich usta złączyły się w pocałunku. Owiał go zapach malinowego żelu pod prysznic i miętowej pasty do zębów. 
Dziewczyna stawała się coraz bardziej nachalna. Ściągnęła z niego koszulę i wzięła sprawy w swoje ręce. Chwyciła jego dłonie, by jedną z nich umieścić na swojej piersi, a drugą pod ręcznikiem. Chwilę później już nic jej nie zakrywało. Chłopak zszedł z pocałunkami na jej szyję, co sprawiło na jej ciele gęsią skórkę. 
- S... - chciała wymówić jego imię, lecz ten uciszył ją wciskając jej język w usta. 
- Chodźmy gdzieś indziej - zamruczał w jej brodę, którą następnie pocałował.
Wyciągnął z niej palce i chwycił obiema rękami mocno za pośladki. Podniósł się razem z nią. Ta owinęła nogi wokół jego pasa. Czuła pulsującą męskość, która domagała się uwagi. Brunet rzucił ją na łóżko, by chwilę później przygnieść ją swoim ciężarem. Nie miał już na sobie spodni. Dziewczyna postanowiła przejąć inicjatywę.
Zepchnęła go z siebie, by móc na nim usiąść. Całowała jego czoło, usta, nos, przygryzała płatki ucha, a potem sutki. Językiem omiotła jego pępek, by chwilę później znęcać się nad nim i całować podbrzusze. W końcu widząc, że chłopakowi nie zostało dużo czasu, doszła do punktu kulminacyjnego. Poruszała głową rytmicznie, choć początkowo bardzo nieśmiało. Słyszała siłą zagłuszane jęki kochanka. 
- Sakura...- westchnął.
- Jeszcze nie, Shikamaru... - zamruczała. Powoli zaczęła wracać na górę, by dać chłopakowi ochłonąć. Ona też potrzebowała uwagi.
Już mieli kontynuować, gdy usłyszeli trzask drzwi. Dziewczyna spojrzała na bruneta przerażona. Po raz pierwszy zobaczyła strach w jego oczach.
- Shika... - dziewczyna stojąca w drzwiach zamarła. 
Była wyższa od Sakury i wyraźnie starsza. Studentka trzymała w ręce siatkę z zakupami. Jej szczęka dosłownie opadła na scenkę rozgrywającą się przed jej oczami.
Sakura, jakby nigdy nic, wstała z chłopaka i zaczęła ubierać się na oczach zadziwionej dziewczyny. Chwilę później zarzucała torebkę na ramię i wychodziła z krótkim "do zobaczenia". Shikamaru dopiero wtedy się ocknął. Szybko włożył bokserki.
- Temari, daj mi sobie wytłumaczyć!
- Wiesz, wydaje mi się, że widziałam wystarczająco - warknęła. - Twoje zakupy - rzuciła w niego siatką, uderzając go przy tym butelką mleka w twarz. 
- Temari! - rzucił się za nią, lecz ta zniknęła za drzwiami. 
Uderzył z całej siły pięścią w ścianę, by od razu tego pożałować. Palce bolały go teraz niemiłosiernie. Nie zwracając uwagi na ból pobiegł do pokoju, by błyskawicznie się ubrać i równie szybko biec za dziewczyną.



~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~




Naruto wstała z wielkim bólem głowy. Nie miała pojęcia jak znalazła się w swoim łóżku, ale za cel dnia postawiła sobie podziękowanie osobie, która jej w tym pomogła. 

Przebrała się w domowe ciuchy - pomarańczowe spodnie dresowe i czarną podkoszulkę. Poczłapała leniwie do kuchni, by wstawić wodę na herbatę. Zniknęła w łazience.
Sasuke zmrużył oczy. Słońce raziło go niemiłosiernie. Zapomniał zasłonić okna, nim położył się spać, choć szczerze wątpił by stare, dziurawe zasłony w czymś mu pomogły. Usłyszał ciche kroki. Przeciągnął się i wstał. Już chciał przywitać się z Naruto, gdy ta zniknęła w łazience.
Wykręcił oczami. 
Poszedł do kuchni, by przygotować śniadanie. Lodówka była prawie pusta, więc wyciągnął z niej jajka z myślą o zrobieniu jajecznicy. Z resztą, tylko one w niej były. Nie przewidział jednak, że znalezienie patelni będzie trudniejsze od zaciągnięcia pijanej blondynki do domu. Prychnął, gdy w znalazł go pod stołem. 


Tylko ona mogła wepchnąć patelnie pod stół... burknął sam do siebie.



Naruto poczuła świeży zapach jajecznicy. Od razu zaburczało jej w brzuchu. Dokończyła mycie zębów, uczesała niedbale włosy i sprawdziła jeszcze w lustrze, czy na pewno się nie skompromituje. Uśmiechnęła się i wyszła z pomieszczenia. Sasuke stał przy patelni, soląc właśnie potrawę. 

- Dzień dobry...? - powiedziała niepewnie. Brunet był ostatnią osobą, której spodziewała się w swojej kuchni.
- Witam. Masz pustą lodówkę, więc robię jajecznice - burknął ozięble. Nawet na nią nie spojrzał.
- Mhm... widzę... - usiadła na taborecie, przyglądając się mu podejrzliwie. - Ale co ty tu robisz? - burknęła ni to zła ni to szczęśliwa.


Sasuke westchnął. Nic nie pamięta. Pewnie nie mnie się tu spodziewała. Mogłem zostawić ją na pastwę losu.



- To ty mnie tu przyprowadziłeś? - dopytywała, gorączkowo pocierając czoło i próbując sobie coś przypomnieć.

- Przyprowadziłem? Chyba zawlokłem. W autobusie odpłynęłaś. Był już właściwie ranek, więc postanowiłem, że tu zostanę - mruczał, utrzymując postawę "just don't give a fuck". 
Naruto zaśmiała się nerwowo. Woda w czajniku zagotowała się, więc wstała by przygotować napoje. 
- Kawy czy herbaty? - spytała sięgając po uśmiechnięte kubki.
- Herbatę - burknął sięgając po talerze, by nałożyć posiłek. 
Jajecznica nie tylko pachniała, ale też wyglądała i smakowała wspaniale. Naruto już dawno nie jadła czegoś normalnego, więc miała ochotę pożreć ją na raz. Tylko zimna postawa siedzącego na przeciw niej chłopaka jej na to nie pozwalała. Siedziała wręcz jak na szpilkach. Czuła się nieswojo, gdy on czuł się jak u siebie w domu. W końcu przerwała ciszę.
- Dziękuję, że się mną zająłeś. Mam nadzieje, że nie gadałam głupot, mnie się to często zdarza, a po alkoholu to nawet prawie zawsze - ponownie zaśmiała się nerwowo, pocierając kark.
- Nie martw się - zrobił przerwę na kęs jajecznicy. - Proponowałaś mi tylko seks, poza tym raczej wszystko przespałaś - mówił o tym z przerażającą obojętnością.
Blondynka automatycznie się zaczerwieniła.
- Teme... - burknęła sama do siebie. Była zła na Sasuke, choć powinna być zła na siebie. 
Dokończyli w ciszy. Gdy zjedli pozbierała talerze i włożyła je do zlewu.
- Dobrze gotujesz, kto cię nauczył? - uśmiechnęła się do niego już trochę pewniej. 
- Sam się nauczyłem - warknął, przez co blondynka straciła ochotę na dalszą konwersację. - Będę zbierał się do domu. Jestem padnięty po wczorajszym.
- Możesz zostać, wziąć u mnie prysznic, cokolwiek - uśmiechnęła się sztywno.


Sasuke nie umknął sztywny uśmiech. Dobrze wiedział, że sytuacja jest bardzo niezręczna. Odchrząknął, zbierając swoje rzeczy z podłogi i ubierając buty. 

- Wpadniesz jeszcze kiedyś? - spytała z rumieńcami na twarzy, gdy ten stał już przy drzwiach.
- Jak tylko ściany odmalujesz - sucha odpowiedz wkurzyła blondynkę.
- To byś przylazł tu i mi pomógł! - warknęła bardziej do siebie.
- Młotku, wystarczyło poprosić - uśmiechnął się na tyle delikatnie  by dziewczyna tego nie zauważyła. Cieszył się, że Naruto to powiedziała. Dała mu powód do następnej wizyty.
- We wtorek po lekcjach. Lepiej, żebyś już miała gotową farbę - rzucił w jej stronę i trzasnął drzwiami.


Uzumaki uśmiechnęła się radośnie. Jeszcze wczoraj go nienawidziła, dziś twierdziła, że może nawet się zaprzyjaźnią.

Może wcale nie jest taki zły, jak się wydaje...?


Z tą myślą zabrała się za zmywanie.





***





Nie bądźcie źli za tą notkę ^^ dostałam natchnienia pod prysznicem (xD), ale jest już późno, więc wykonanie nijakie :) Mam jednak nadzieje na komentarze! :D

4 komentarze:

  1. Fajne, fajne:) Generalnie wole jak Naru jest facetem ale tutaj wyjątkowo mi nie przeszkadza jako NaruKO. Ach a już myślałam, że zrobisz z Sakury normalną dziewczynę a ta zdzira rzuca się na Shikamaru.. Eh Shika, co on zrobił, że te upierdliwe laski się do niego kleją? Mam nadzieję, że nie rozdzielisz go z Temari, bo oni są dla siebie stworzeni niczym SasuNaru. O! I czekam niecierpliwie na Itacza! pzdr^^

    OdpowiedzUsuń
  2. notka super^^ huh, nie sądziłam że sparujesz (choć na jedną przygodę chyba) Sakure i Shikamaru...głupia krowa -.- nie lubię jej, ale z drugiej cieszę się, że nie lata za Sasuke. hmm widzę, że Sasuke coraz bardziej ulega urokowi Naruto:) czekam na notkę :D pisz jak najszybciej^^

    OdpowiedzUsuń