wtorek, 11 czerwca 2013

Epizod 3

Czas mijał jej naprawdę szybko. Nim się obejrzała, był już piątek. Całe dnie spędzała z przyjaciółmi - właśnie tak, pełnoprawnie, nazywała kolegów z klasy. Była szczęśliwa jak nigdy dotąd. W przyszłym tygodniu rozpoczyna pracę, więc już planują wspólny wypad nad morze. Byłby to pierwszy raz dla Naruto, która zwykle zamknięta była w małej wiosce. Chociaż mało chodziła po okolicy, można powiedzieć, że miała już ją w małym paluszku. Nie gubiła się w drodze do sklepu i odwiedzała Hinate, która mieszka nieopodal. Każdego dnia budziła się wypoczęta i uśmiechnięta.
Temu wszystkiemu chłodno przyglądał się Uchiha. W jakiś sposób denerwowało go ciągłe szczęście emanujące od dziewczyny. Z drugiej strony, jej uśmiech poprawiał jego nastrój i choć się do tego nie przyznawał, chciał by to do niego się tak uśmiechała. Marzył, by to on był powodem jej radości. 
Ich relacje opierały się na przywitaniu i na krótkich zdaniach, które wymieniali na lekcjach matematyki. Sasuke pomagał Naruto, co trochę przerażało ich oboje. Naruto miała wrażenie, że coś jest z nim nie tak - ewidentnie nie wygląda na osobę skorą do pomocy. Sasuke zaś sam wiedział, że zmienia się pod wpływem błękitnego spojrzenia.
Wciąż jednak Naruto czuła do niego pewną zawiść. 
Dzisiejszy, piątkowy dzień nie był dobrym dniem dla blondynki. Nie dość, że w lodówce nie znalazła mleka, przez co nie mogła zjeść śniadania, to pierwszą lekcją była matematyka. Jakby tego było mało, nim zdążyła się rozpakować, nauczycielka (z głosem wiedźmy) ogłosiła kartkówkę. Dziewczyna przełknęła głośno ślinę opadając bezsilnie na krzesło. 
Sasuke nie umknęło przerażenie, które paraliżowało jego sąsiadkę z ławki. Odchrząknął, by zwrócić na siebie jej uwagę.
- Pomogę ci - burknął, podając jej kartkę.
Naruto spojrzała na niego niepewnie. To się robiło coraz dziwniejsze. Nie mogła jednak odmówić pomocy od bruneta, który - choć łaskawie zaproponował jej pomoc - nie obdarzał jej nawet spojrzeniem. 
Nauczycielka rozdawała kserówki. Miny uczniów rzedły, gdy dostawali je do rąk. Gdy ta podeszła do ich ławki, podała im kserówki tej samej grupy. Naruto od razu to zauważyła, więc spojrzała pytająco na jej twarz rodem z filmu o wiedźmach. Ta chrząknęła lekko i uśmiechnęła się do nich ciepło. Tak się przynajmniej wydawało blondynce, bo w rzeczywistości był to krzywy, kwaśny i niepewny uśmiech.
Pierwsze zadanie dotyczyło delty. Dziewczyna nie rozumiała nawet polecenia. Chwyciła jednak za kartkę, podpisała się i przysunęła delikatnie do bruneta. Dotychczas siedząc na skraju ławki, nie czuła jego zapachu. Na pewno nie działał na nią dobrze w tej sytuacji - kompletnie ją rozproszył. 
Zaczęli pisać razem i razem skończyli. Po raz pierwszy Naruto odpowiedziała na wszystkie zadania! Oczywiście, nie sama, jednak w starej szkole nie było nawet mowy o ściąganiu, bo siedziała w pojedynczej ławce, przez co oceny miała słabe. Tu czuła pewną piątkę.
Gdy nauczycielka zebrała kartkówki, blondynka "rzuciła" się na Sasuke. Przytuliła się delikatnie do jego ramienia, szepcząc mu na ucho "dziękuję". Następnie, jakby nigdy nic, zaczęła robić notatki, by już nie odezwać się do bruneta w szkole.
Sasuke poczuł blond kosmyki na swojej twarzy. Delikatne ręce oplotły się wokół jego ramienia. Gdy Naruto wyszeptała "dziękuję", po jego plecach przeszły ciarki. Nie rozumiał tego. W sali było ciepło. Gdy ta się odsunęła, natychmiast zaczął masować kark. Chciał by gęsia skórka jak najszybciej zniknęła. Kto jak kto, ale on nie mógł sobie pozwolić na takie reakcje po dotknięciu przez pierwszą lepszą dziewczynę. 
Gdy tylko zadzwonił dzwonek, Sasuke zerwał się z miejsca jak oparzony. Wybiegł wręcz z klasy, by spotkać się w wyznaczonym miejscu z dziewczyną, która wyraźnie go adorowała. Była piękną, ponętną i dobrze obdarzoną przez naturę blondynką, lecz była głupia. Brunet nigdy nie pałał zapałem dla takich dziewczyn. Lubił je na jedną noc. Nic więc dziwnego, że ta aż tryskała podnieceniem, gdy zobaczyła jak mu się do niej spieszy. Nim zdążyła coś powiedzieć, on jedną ręką chwycił ją za nadgarstek, by przycisnąć ją do ściany, a drugą chwycił za jej pierś - ewidentnie w rozmiarze D. Zatopił się w jej ustach, pozwalając by był to namiętny pocałunek, który serwował tylko najlepszym dziewczynom. Oderwał się od niej i odsunął na jeden krok.
- Kurwa...



~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~




Lekcje minęły bardzo szybko. Naruto zauważyła, że Sasuke był jakiś "nie swój", podczas gdy inni aż gotowali się na wieczorną imprezę u Ino. Nie mając zbyt wiele czasu, zaraz po szkole udała się do sklepu po piwo, by móc w pełni zająć się przygotowaniami do imprezy. Zakupiła jeszcze dwa kartony mleka, choć wiedziała że na kacu nie ruszy jedzenia. Zrobiła sobie obiad i zabrała się do roboty.

Miała to być pierwsza impreza, na którą Naruto została zaproszona, która dotyczyła jej i na której miała zamiar się wspaniale bawić (ta to ma pełno "pierwszych razów" xD - dop. Misaki). Nie bardzo wiedziała jak to wygląda, więc wyrzuciła z szafy swoje wszystkie ubrania. Nie miała żadnych sukienek, nawet spódniczek. Zawsze preferowała styl chłopczycy, choć i w nim ukazywała swój seksapil. Spędziła kilka godzin na poszukiwanie pomysłów w gazetach młodzieżowych i w telewizji. Poddała się, pisząc SMSa do Deidary. Ten, wyraźnie rozbawiony pytaniem "w co powinna się ubrać na imprezę" polecił jej jeansy i jakąś wyjątkową koszulkę. Sam nie miał głowy do ciuchów, jak niby miał jej pomóc? Nie mając innego wyboru, posłuchała go.
Po chwili stała już w swoich ulubionych jeansach - rurkach i koszulce z guzikami przy biuście. Przyglądała się sobie w lustrze. Czegoś jej brakowało. W końcu postanowiła wymalować oczy trochę mocniej niż na co dzień i była gotowa do wyjścia. Wzięła za telefon by sprawdzić, która godzina. Za 5 minut mieli być u niej chłopacy - Kiba, Neji i Sasuke - którzy mieli zaprowadzić ją do 
Ino. Wyszła więc przed kamienice, by tam na nich zaczekać. Przed wyjściem rozpięła jeszcze guzik w swojej koszulce, by pokazać trochę więcej. 
Równo o czasie pojawił się Sasuke. Zadziwiona faktem, że przyszedł sam, skrzywiła się lekko.
- Hej. A gdzie Kiba i Neji? - spytała, gdy tylko do niej podszedł.
- Poszli jeszcze po wódkę, a mnie wysłali po ciebie. Idziemy? - burknął w sumie obojętnie.
- Yhm - przytaknęła i ruszyła za nim.
Szli w ciszy. Naruto nie odważyła się odezwać, ani na niego spojrzeć. Czuła się dziwnie w jego obecności. 
- Powinnaś to zapiąć - burknął widząc jej idealny dekolt. Wziął głęboki wdech, by okiełznać ochotę zapięcia ostatniego guzika przez niego samego. 
Naruto zarumieniła się i zrobiła jak polecił. Poczuła się głupio, i to spowodowało, że nie odezwała się już ani słowem. 
Musieli wsiąść do autobusu, by po półgodzinnej jeździe znaleźć się przed domem Ino. Był to piękny, biały budynek. Po nim od razu widać było status blondynki. Do biednych to ona nie należała. Naruto chciała zadzwonić do drzwi, lecz nim dotknęła dzwonka, Sasuke po prostu otworzył przed nią drzwi czekając, aż wejdzie pierwsza. Spełniła jego oczekiwania, przechodząc przez próg.
Gdy tylko pojawili się w przedpokoju, Ino uwiesiła się na szyi Naruto. Wszyscy witali ją radośnie.
- Ty to masz dobrze, Zimny Książę przepuścił cię w drzwiach! To trzeba gdzieś zapisać! - Kiba już osiągnął dobry humor. Widać po nim było, że kilka piw miał za sobą. 
Wszyscy wybuchnęli śmiechem na tą uwagę. Gdy zapadła niezręczna cisza, Naruto coś sobie uzmysłowiła. Uderzyła się w czoło, a pomieszczenie ogarnął plask.
- Piwa zapomniałam, cholera! - warknęła.
I na powrót wszyscy zaczęli się śmiać. Chwile później na stole stała już litrowa Wyborowa. Jak gdyby na zawołanie, gdy tylko nalano pierwszy kieliszek, przed drzwiami stanął Deidara z Painem i Sasorim. Naruto przedstawiła chłopaków reszcie i zaczęli pić.
Poszła pierwsza butelka, druga... I nikt już nie widział co się dzieje. 
Postanowili zagrać w butelkę - przecież to najlepsza gra po pijaku, jak stwierdził Choji wyjadając ostatnią paczkę chipsów. 
- Sakura! - Ino uśmiechnęła się złowieszczo, gdy kręcona przez nią butelka wskazała różowowłosą dziewczynę. - Pocałuj Shikamaru! - zamruczała.
- Oszalałaś? Miałyśmy nie grać na pocałunki - zaperzyła się Sakura. 
- Oj, nie przesadzaj. Zabawa to zabawa!
Shikamaru chyba nie zdawał sobie sprawy z tego, że poruszany jest jego temat, a już na pewno nie wiedział o co chodzi, gdy dziewczyna się nad nim pochyliła się. Leżał on bowiem na dywanie i palił fajkę. Ewidentnie źle na niego działało łączenie tytoniu z alkoholem. Dlatego też dziewczyna tylko lekko cmoknęła jego usta.
Zakręciła butelką.
- Kiba! - uśmiechnęła się do chłopaka, który bawił się z psem Ino. - Ściągaj spodnie i biegaj wokół domu! - zachichotała.
- Pff, jakbym nigdy nie robił gorszych rzeczy - na dowód swoich słów ściągnął spodnie i wyszedł na zewnątrz. Podczas jego nieobecności, Hinata opowiedziała Naruto, jak Kiba, przegrywając zakład, biegał w stringach swojej mamy po szkolnym parku. To dopiero było widowisko...
Zabawa trwała i zaczęła powoli nudzić Naruto, dopóki butelka nie wskazała właśnie jej. Deidara uśmiechnął się radośnie.
- Dopij moje piwo jednym chełstem! - zawołał. 
- To mnie chyba zabije, ale daj - zaśmiała się zabierając mu puszkę. 
Przy dopingach reszty grupy i zimnej obserwacji Sasuke, zabrała się za picie. Gdy skończyła, na dowód zwycięstwa wyrzuciła puszkę za siebie. Zakręciła butelką (która oczywiście była po wódce). Trafiła na Sasuke. Ten spojrzał na nią wyczekująco.
Blondynka zastanawiała się gorączkowo. Tłum podpowiadał: niech usiądzie nagim tyłkiem na kaktusie, pocałuje Nejiego albo rozbierze się przy wszystkich. Uzumaki wpadła jednak na dużo lepszy pomysł.
- Odprowadź mnie do domu! - uśmiechnęła się wstając chwiejnie.
- Już idziesz? - zaskomlała Ino.
- Taa... Padam z nóg, a od poniedziałku rozpoczynam pracę, trzeba polenić się póki mogę - obdarzyła ją pijanym uśmiechem.
Chwilę później wszyscy machali im radośnie przez furtkę. Oboje poszli w ciszy na przystanek. 
Była 4 nad ranem. Naruto nie spodziewała się, że będzie o tej godzinie wracać do domu, a już na pewno nie myślała, że będzie tak zimno. Trzęsła się niemiłosiernie, gdy wiatr na przystanku okazał się zbyt mocny.
Poczuła, że coś spada na jej ramiona. Było ciepłe i pachniało niesamowicie. Spojrzała na Sasuke. Układał on właśnie swoją skórzaną kurtkę na jej ramionach. 
- Będzie ci zimno - wyszeptała, jakby bojąc się, że ktoś inny ją usłyszy.
- O mnie się nie martw, to ty się rozchorujesz - burknął, wracając do pozycji wyjściowej. Kwadrans później nadjechał autobus.
Sasuke nie myślał o niczym. Patrzył tylko kątem oka na blondynkę, która wyraźnie traciła kontakt z rzeczywistością.
Mogła tyle nie pić. Teraz będzie tylko utrapieniem.
Naruto natomiast skupiała się na tym, by stać prosto i nie zwymiotować. Piwo, które Deidara kazał jej wypić, zaszkodziło jej totalnie. Gdyby miała przy sobie notatnik, zapisałaby wielkimi literami "NIE MIESZAJ ALKO!". Nie mogąc w końcu wytrzymać, zasnęła w autobusie na ramieniu bruneta. Potem film jej się urwał.



~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~




- Myślicie, że uda im się wrócić? Naruto nie wyglądała zbyt dobrze... - Ino zabierała się za rozkładanie łóżka dla osób, którym nie udałoby się wrócić cało do domu.

- Nie bój się. Sasuke z nią jest, on ma mocną głowę. Nie pozwoli by coś się jej stało - Neji burknął. Ostatnie zdanie powiedział bardziej do siebie niż do pijanych w 3D znajomych. 

2 komentarze:

  1. pijany w 3D xD ciekawe zjawisko nie ma co:D hmm no cóż..młody, piękny i chłodny Uchiha pokazuje swoje uczucia...ciekawe czy bezpiecznie ją odprowadzi do domu czy...(zostawmy tu sprawę niejasno xD) notka świetna :D teraz czekać na 4 epizod :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne!
    Mogę się czepiać błędów interpunkcyjnych czy językowych (chłopacy? serio?), ale całość tworzy miłą kompozycję.
    I te teksty... pijany w 3D xD

    OdpowiedzUsuń