niedziela, 9 czerwca 2013

Epizod 2

Naruto usiadła przy książkach z kubkiem ciepłej herbaty. Miała zamiar pouczyć się trochę z geografii, lecz zaledwie po przeczytaniu jednego akapitu, jej uwagę rozpraszało nawet jej własne chrząknięcie. Ze zrezygnowaniem odłożyła podręcznik i włączyła telewizor. Zdecydowanie nienawidziła ciszy.
Po pomieszczeniu rozległ się dźwięk dzwonka. Zmarszczyła czoło zastanawiając się kogo to może nieść o tej godzinie. Ponaglające pukanie ściągnęło ją z wygodnej sofy i zaprowadziło przed drzwi. Otworzyła je niepewnie, lecz gdy zobaczyła blondwłosą czuprynę za nimi, uśmiechnęła się szeroko.
- No nareszcie, wpuść nas bo udusimy się tym smrodem! - mężczyzna przedarł się przez nią do przedpokoju, a za nim weszło jeszcze dwóch chłopaków w jego wieku. Ostatni zamknął pospiesznie drzwi, gdy Naruto przecisnęła się wgłąb pomieszczenia.
- Deidara, nie spodziewałam się ciebie dzisiaj! - uścisnęła go serdecznie gdy tylko ściągnął buty.
- Nie miałem jak cię powiadomić, złotko. Przyprowadziłem ze sobą kilku znajomych - ten z czerwonymi włosami to Sasori, a ten drugi to Pain. Jego imię doskonale opisuje jakim jest wrzodem na dupie. - przemknął do salonu, gdy ta odbierała zgrzewki piwa od Paina.
Z radością zdała sobie sprawę, że gdyby pojawiła się z ich trójką we wsi, skąd tu przyjechała, prawdopodobnie wyprawiliby im krucjatę - Deidara miał długie, blond włosy i wymalowane mocną, czarną kredką oczy, Sasori pofarbowane na czerwono włosy, a Pain, prócz tego, że był rudy, prawdopodobnie miał kolczyk w każdej części ciała.
Zabrała piwo do kuchni, by móc wstawić je do lodówki. Wyciągnęła przy tym to, co udało jej się zakupić w drodze powrotnej ze szkoły. Wysypała chipsy do miseczki, wzięła słone paluszki i orzeszki.
- Powiem ci, że stojąc na zewnątrz, nie byłem pewny czy chce tu wejść - burknął Sasori rozglądając się po pomieszczeniu.
- Na klatce śmierdzi sikami, jak możesz tu mieszkać? - Pain chwycił za miskę chipsów, którą od razu wyszarpnął mu Deidara.
Usiadła koło nich na sofie, podając każdemu puszkę piwa.
- Chociaż w domu ma nieźle, nie pasuje do wyglądu kamienicy - podsumował Sasori siadając na dywanie, by polać go otwieranym piwem.
- Dopiero wczoraj się wprowadziłam, mam zamiar tu jeszcze wszystko odmalować i będzie cacy. A do smrodu na klatce będę musiała się przyzwyczaić - zaśmiała się. - Mam zamiar zamontować drugie drzwi... - skrzywiła się na myśl, że smród może wejść w jej mieszkanie.
- Skąd weźmiesz pieniądze? - Pain również rozlał trochę piwa, na szczęście nie brudząc nowej sofy.
- Od przyszłego tygodnia zaczynam pracę, jakoś dam radę - uśmiechnęła się uroczo. - To za co pijemy? - podniosła puszkę do góry.
- Opijamy twoją osiemnachę! Wszystkiego najlepszego jeszcze raz - Deidara cmoknął ją przyjacielsko w policzek. Pozostała dwójka życzyła jej tylko wszystkiego najlepszego i upiła z pół puszki piwa, by zagryźć to orzeszkami.
Następne trzy godziny minęły bardzo szybko. Przepełnione były śmiechem i dobrą zabawą. Chłopacy opowiedzieli jej o swoich wyczynach w akademiku. Wszyscy byli studentami jednej uczelni. Znali oni również większość jej klasy. Gdy tylko usłyszeli z kim do niej uczęszcza - odradzili jej spotykania się z Sasuke. Według nich, Uchihę lepiej omijać szerokim łukiem. Zdziwiła się tą opinią, w szkole wszyscy byli na jego skinienie, ale postanowiła skorzystać z dobrej rady.
Gdy piwo się skończyło, a niektórym zaczęło kręcić się w głowie, dochodziła już 22. Chłopacy zaczęli się zbierać, bo od rana mieli zajęcia. Naruto także nie chciała spędzić drugiego dnia w szkole na kacu, choć wydawało się to nieuniknione. Gdy mieli już wychodzić, Deidara przypomniał sobie o czymś.
- Prawie bym zapomniał - powiedział grzebiąc w torbie. - Złożyliśmy się z chłopakami i kupiliśmy ci prezent na urodziny... Tada! - wykrzyknął podając jej mały kartonik owinięty w dekoracyjny papier.
- Zwariowaliście? Nie musieliście... -zarumieniła się. To był pierwszy prezent urodzinowi w jej życiu.
Zabrała się za rozpakowywanie papieru, gdy chłopacy zgodnie wzruszyli ramionami. Jej oczy zrobiły się wielkie, gdy zobaczyła ilustrację na opakowaniu.
- Telefon?! Przecież musiał kosztować masę pieniędzy! - z otwartymi ustami i pretensją w oczach, spojrzała na chłopaków.
- Och, nie przesadzaj. Taki tam drobiazg. Mówiłem, że się złożyliśmy - burknął blondyn.
- Czy ja będę umiała to obsługiwać? - zapytała próbując wyciągnąć urządzenie z kartonu.
- Nauczysz się. Wewnątrz masz już kartę i zapisane nasze numery, jakbyś miała jakiś problem to dzwoń do nas - uśmiechnął się.
- Musimy lecieć, miło było mi cię poznać - Pain przytulił ją krótko.
- Mam nadzieję, że wypijemy jeszcze kiedyś. Masz urodę lalki - Sasori uścisnął ją delikatnie.
Deidara jeszcze pocałował ją w policzek. Wyszli, zostawiając ją oniemiałą w przedpokoju. Dopiero po chwili wróciła do rzeczywistości. Odchrząknęła i zabrała się za sprzątanie. Zabawę komórką odłożyła na później.



~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~




- Naruto! - Ino skoczyła jej na kolana.

Okazało się, że nie mają matematyki. Według ich tradycji, w którą wprowadzili Uzumaki, siedzą wtedy całą grupą przy fontannie w parku. Pogoda sprzyjała takim tradycjom.
- W piątek organizuje przyjecie powitalne dla ciebie w moim domu! Będzie cała klasa, no i ciebie nie może zabraknąć! - zauważyła, że Sasuke zainteresował się tematem. Był to pierwszy raz, gdy widziała twarz Uchihy zaciekawioną. - Przyjdziesz? - kontynuowała Ino.
- Jasne, jak mogłoby mnie tam nie być? - zaśmiała się wesoło, lecz po chwili uśmiech zszedł z jej twarzy. - Nie mam pojęcia gdzie mieszkasz... - burknęła z nutą jęku w głosie.
Wszyscy wybuchnęli serdecznym śmiechem.
- Nie martw się, możemy po ciebie wpaść - odezwał się Kiba.
Odkąd Naruto go poznała, mała nieodpartą chęć dotknięcia jego tatuaży na policzkach. Siłą woli powstrzymywała się od tego.
- Byłabym wdzięczna - uśmiechnęła się zrzucając z kolan Ino, która naburmuszyła się sztucznie na ten ruch.
Spojrzała na telefon, by sprawdzić godzinę. Na tapecie widniały trzy uśmiechnięte twarzyczki, należące do Deidary, Paina i Sasoriego.
- Mogę ze sobą zabrać znajomych?



~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~




Ten dzień na pewno nie był dobrym dniem pod względem planu lekcji. W każdy wtorek, planowo, mieli dwie matmy. Przed jedną udało im się uciec- mieli wolną, lecz druga odbywała się już normalnie. Gdy Naruto się o tym dowiedziała, natychmiast zrobiło jej się słabo. Mogła przetrwać wszystko, ale na pewno nie matmę. Na domiar złego, jedyne wolne miejsce było w pierwszej ławce, przy biurku nauczyciela. Marzyła o tym, by się ulotnić. Nawet towarzystwo Hinaty jej nie pomagało. Już miała podejść do tablicy, by zrobić zadanie, które dla niej było czarną magią, gdy z tyłu klasy zaczęły się głośne rozmowy na temat liściku znalezionego przez Nejiego w szafce. Nauczycielka aż zrobiła się purpurowa. Po pięciu minutowym wrzasku na chłopaków, którzy natychmiast zamilkli, postanowiła ich porozsadzać. Naruto, której udało się po cichu wrócić na miejsce, poszła na pierwszy ogień. Podniosła swoją torbę i ze spuszczoną głową czekała na wskazanie jej nowego miejsca.

- Siadaj koło Sasuke. Jeżeli zacznie gadać, najpierw ty idziesz do tablicy, a potem Neji - burknęła.
- Ale dlaczego znowu ja? - warknął wstając z ławki, by ustąpić miejsca blondynce.
Pięknie. Jest to moja pierwsza lekcja, nie zdążyłam jeszcze nic zrobić, a już mnie przesadzają! I dlaczego akurat koło niego?! Naruto przeklinała w myślach. Usiadła koło Sasuke z krótkim "cześć", by chwilę później pusto gapić się w zeszyt.
Lekcja trwała dalej, gdy tylko nauczycielka porozsadzała resztę klasy. Naruto starała się zrozumieć co też ona mówi, tłumacząc nowe zadanie na tablicy. Robiła dokładne notatki, ale gdy dochodziło do policzenia zadania, nie wiedziała nawet jak się nazywa.
- Ygh! Skąd to się niby wzięło?! Nienawidzę matmy! - warknęła do siebie pod nosem.
Dopiero po chwili przypomniała sobie, że siedzi koło niej Sasuke, który z resztą uważnie ją teraz obserwował. Odchrząknęła krótko czując, że robi się jej gorąco.
- Tu będzie 3 - Sasuke wskazał palcem w odpowiednie miejsce w jej zeszycie. - Musisz pomnożyć to przez to, a później wyciągasz pierwiastek. Na marginesie masz wzór, korzystaj z niego - burknął do niej zanim odwrócił się do tablicy.
Naruto aż zastygła. Najpierw nie rozumiała o czym mówi Uchiha, ale teraz wydawało jej się to śmiesznie proste. Zaraz zabrała się do liczenia następnego zadania. Sasuke obserwował ją. Uśmiechał się delikatnie pod nosem, gdy ta sięgała po kalkulator przy prostym mnożeniu.
Czy ja się uśmiecham?
Sasuke był oszołomiony. Normalnie wyśmiałby taką osobę od idiotów i nigdy w życiu by jej nie pomógł. Dlaczego więc tak bardzo cieszył go postęp Naruto?
Dziewczyna zerknęła skromnie do jego zeszytu. Zauważając ten sam wynik, uśmiechnęła się do niego triumfalnie.
- Dziękuję - szepnęła w jego stronę.
Sasuke poczuł coś dziwnego w brzuchu. Czuł to po raz pierwszy. Ku jego zdziwieniu, miał ochotę, by Naruto nigdy nie przestawała się uśmiechać. Chciał oglądać jej wspaniałe, brzoskwiniowe usta, które tak łatwo zdradzały emocje...
Jego rozmyślenia przerwał długo wyczekiwany przez Naruto dzwonek. Szybko zerwała się z krzesła i uciekła z sali. On natomiast odchrząknął, by powoli, ślimaczym wręcz tempem się spakować. Dobrze wiedział, że nie musi się spieszyć. Kiba i Shikamaru pewnie znów będą wychodzić dopiero po dzwonku na następną lekcję. Westchnął ciężko.
Cholera! Naruto aż wrzała. Co to było? Dlaczego tak dziwnie się czuła? Dlaczego ona go tak bardzo nienawidzi?
Uderzyła pięścią w ścianę łazienki. Coś ją strasznie wkurzało w Sasuke.
Może Deidara miał rację? Powinnam trzymać się od niego z daleka...
Westchnęła ciężko. Usiadła na zamkniętej klapie od kibla, by w spokoju napisać SMSa.
"W piątek impreza u Ino, koniecznie musicie ze mną pójść! Będzie Uchiha, musicie mnie chronić ;) Dam znać o której. Trzymajcie się!"
Wcisnęła jeszcze serduszko, by SMS wyglądał trochę bardziej uroczo, po czym wyszła z toalety. Następna lekcja - angielski!

2 komentarze:

  1. Notka jak zwykle rewelacyjna^^ huhu...Sasuke się uśmiechnął, rzecz niebywała:). Ciekawe jak potoczy się impreza u Ino...hmm czekam niecierpliwie na notkę!!! mam nadzieję,że wstawisz ją jak najszybciej!! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Moim zdaniem wszystko dzieje się za szybko, ale i tak bardzo dobrze. ;)
    I uśmiech Sasu... hdwenfcu4nuyiufawengxf.

    OdpowiedzUsuń