piątek, 7 czerwca 2013

Epizod 1

Nadszedł czas na pierwszą notkę. Z góry przepraszam, będzie krótsza, ale mam nadzieję, że się spodoba :).
Miłej lektury!



***


Dziś Naruto kończyła 18 lat. Dzień już od wschodu słońca zapowiadał się wspaniale. Nie mogła spać z podniecenia. Zerkała co chwilę za okno z nadzieją szukając słońca. Dziś bowiem miała się wyprowadzić do większego miasta i rozpocząć swoją przygodę w nowym liceum.
Blondynka mieszkała w małej wiosce. Od większych miejscowości odgrodzeni byli hektarami lasów. Jako biedna dziewczyna, która mieszkała ze starszą panią (uznawaną wszem i wobec za jej opiekunkę, choć nie była jej rodziną) nie mogła brać udziału w żadnych wycieczkach, tak więc od miasteczka oddalała się tylko na tyle, na ile pozwalały jej nogi. Na wyprowadzkę mogła sobie pozwolić dzięki przyjacielowi, którego poznała przez Internet, który znalazł jej pracę w owej większej miejscowości, oraz opiekunce, która uzbierała wystarczającą sumę z zapomogi na nowy mundurek dla dziewczyny i opłatę za czynsz na pierwsze dwa miesiące. Prócz tej dwójki, staroświeccy ludzie zamieszkujący wioskę, raczej jej nie lubili. Wszystko przez jej wygląd. Miała ona typową, słowiańską urodę - piękne, długie blond włosy i błękitne oczy w kolorze porannego nieba. Fakt, że była biedna i nie miała rodziców, wpływał także na jej rówieśników. Z niewiadomych jej powodów, ludzie nienawidzili jej na tyle, że wyrzucono ją nawet z kościoła. Kończyło się na tym, że wszyscy ją ignorowali. Na lekcjach nauczyciele jej nie pytali - była niczym wiatr. Liczyły się tylko jej oceny z prac pisemnych. To spowodowało jej bunt. Do 14 roku życia dosłownie "rozpieprzała" wszystko, co stanęło jej na drodze. Pragnęła być zauważona. Nie wiedziała, że daje to zupełnie negatywny efekt. Później się poddała. Poznała Deidarę, studenta Uniwersytetu Sztuk Pięknych przez Internet, z którego korzystała w miejskiej bibliotece i to spowodowało, że myślała tylko o wyprowadzce. Dojrzała poprawiając swoje oceny przez następne 4 lata. W końcu miała zamiar pójść do liceum w "metropolii". 
Słońce musnęło jej zamyśloną twarz. Uśmiechnęła się przecudownie. Stanęła przed lustrem oglądając się z każdej strony. Dopiero akceptując swój wygląd i kiwając pokrzepiająco głową do swojego odbicia, mogła zabrać się za znoszenie toreb po stromych schodach. 
Nim się obejrzała, siedziała już w taksówce. Machając swojej ledwie stojącej opiekunce na do widzenia, była jednocześnie podekscytowana i zdenerwowana. Nawet głupie syknięcie sąsiadki w jej stronę, jakie to życie bez niej będzie piękne, nie potrafiło zniszczyć jej humoru. Czekała ją teraz ponad dwu godzinna podróż samochodem, a potem całe 6 godzin w pociągu.
Podróż pociągiem dłużyła jej się niemiłosiernie. Co chwila przechadzała się po pustym przedziale, a na każdej stacji wychylała się przez okno, by na pewno nie pominąć miejsca docelowego. Ze wszystkich emocji w końcu zasnęła. Na dwadzieścia minut przed wysiadką obudziła ją grupka nastolatków. Zobaczyła różowe włosy wychylające się przez drzwi do przedziału. Uśmiechnęła się ciepło widząc za nią jeszcze kilka osób.
- Sakura, to nie tu! Mamy następny przedział - usłyszała z korytarza ciepły, męski głos.
- Ach tak, przepraszam! - ukłoniła się delikatnie do Naruto i zniknęła z resztą grupy.
Niecałą godzinę później blondynka wchodziła już do starej, sypiącej się, brudnej kamienicy. Tylko na takie coś było ją stać, no i znajdowało się pięć minut pieszej drogi od jej szkoły. Westchnęła. Wzięła głęboki wdech, by przejść przez śmierdzącą klatkę schodową.
Jej mieszkanie miało tylko dwa pokoje - salon połączony z kuchnią i sypialnie, oraz małą łazienkę. Naruto pootwierała wszystkie okna. Tego właśnie trzeba było temu mieszkaniu. Nie było jakieś niesamowite, ściany aż wrzeszczały błagając o pomalowanie, a łóżka były wcześniej przez nią zakupione - nowe.
Obiecała sobie w duchu, że jutro po powrocie ze szkoły zajmie się rozpakowywaniem swoich rzeczy, których i tak dużo nie miała. Wyciągnęła tylko szkolny mundurek, by wisząc na drzwiach, wyprostował się. Zjadła jeszcze kanapkę, z którą tu przyjechała i poszła pod prysznic. Jednego była pewna - nie zaśnie tej nocy.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~



Tak jak przewidywała, całą noc nie zmrużyła oka. Zmęczenie jednak nie dawało jej we znaki. Wpół do siódmej była już na nogach. Zrobiła sobie śniadanie, obejrzała wiadomości (miała tylko dwa kanały) i przyszykowała na pierwszy dzień jej przygody. Godzinę później zamykała drzwi, drugą ręką poprawiając spódniczkę. Jej zdaniem była za krótka jak na mundurek, ale nie chciała się kłócić. Z radosnym uśmiechem udała się do dyrektora po swój plan.
Ze znalezieniem odpowiedniej klasy problemu nie miała - w każdym wolnym czasie, którego w uprzedzonej do niej wiosce miała w bród, biegła do biblioteki, gdzie mogła korzystać z Internetu, by przestudiować ponownie mapę miasta i szkoły. Na jej szczęście pierwszą lekcją była godzina wychowawcza. Im wyżej wchodziła po schodach, tym szerszy był jej u śmiech. Gdy zobaczyła swoją klasę, 2a, ustawiającą się przed salą, jej uśmiech sięgał od ucha do ucha.
Nie była to duża klasa. Podeszła od razu do chichrających dziewczyn. Wśród nich udało jej się wyłapać różowe włosy, które widziała wczoraj w pociągu.
- Cześć, jestem Naruto - uśmiechnęła się serdecznie, dołączając do kręgu jaki stworzyły. 
- Ja cię poznaję! Jak boga kocham, spotkałam się wczoraj w pociągu! - różowo-włosa otworzyła szeroko oczy, przyglądając się jej z niedowierzaniem. Jej koleżanka wyraźnie zignorowała ten nagły wybuch.
- Cześć. Jestem Ino, to jest Hinata, Temari, a ta głośna to Sakura. - uśmiechnęła się. - A więc ty jesteś tą nową?
- Nie brzmi to zbyt dobrze, ale tak - zachichotała blondynka. Ino w tym czasie zawołała chłopaków.
Naruto przyjrzała im się dokładnie. Każdy był zupełnie inny - jeden gruby, z pyzowatymi policzkami, drugi szczupły szatyn z szerokim uśmiechem na twarzy i tatuażami na policzkach. Koło nich stali jeszcze długowłosy brunet o białych niczym mleko oczach (zauważyła, że Hinata miała dokładnie takie same), wyraźnie śpiący brunet, z postawioną wysoko kitką i niedbale zapiętą koszulą, oraz typowy bish - czarne włosy spadały na jego twarz, koszula ukazywała umięśnioną w drodze rozsądku klatkę piersiową i te zimne, lodowate wręcz spojrzenie... Przy nim zatrzymała na chwilę wzrok. Czy on patrzył na nią... z pogardą? 
- To jest Choji, Kiba, Neji, Shikamaru i Sasuke - Ino wyliczyła wskazując na każdego palcem.
- N-naruto - odwróciła wzrok od tych czarnych, nic nie wyrażających oczu, by uśmiechnąć się pięknie i szeroko.
Dzień minął jej cudownie. Nie spodziewała się, że już pierwszego dnia zdobędzie tylu przyjaciół. Musiała przyznać, że klasa była niezwykle zgrana. Wszelkie przerwy spędzali razem. Ten dzień był pierwszym dniem w jej życiu, w którym nie smuciła się nawet przez chwilę. Zaraz po szkole odwiedziła jeszcze restaurację, w której niedługo zacznie pracę. Odebrała swój grafik i zapoznała się z menu. Wieczorem jej twarz była odrętwiała od ciągłego, serdecznego śmiechu.




***




No... Muszę przyznać, że ciężko było mi zacząć :) Mam nadzieję, że kolejne notki pójdą jak po maśle :). Komentujcie, oceniajcie, decydujcie co zmienić! Czekam na opinie :) No i nie bójcie się co do objętości. Kolejne notki będą zdecydowanie bardziej rozbudowane.

1 komentarz: