niedziela, 13 października 2013

Epizod 16

Nowa notka z zaskakującym przypływem weny! Chyba bardzo mocno trzymaliście kciuki... ;> Enjoy!


***


Naruto wciąż nie wiedziała co się dzieje. Była oszołomiona całym zdarzeniem. Wpatrzona w ziemie, pozwalała Sasoriemu trzymać się za rękę. Coś jej nie pasowało, nie układało się w cały obrazek. Nie mogła tylko dojść do tego co, albo kto jest zgubionym fragmentem układanki. Jednego była pewna - nie tak miało być.
Sasori szedł wyprostowany, dumny, wyraźnie zadowolony ze swojej zdobyczy. Z szerokim uśmiechem prowadził zagubioną Naruto do swojego akademika. Chciał się pochwalić, chciał zobaczyć co powie na to Deidara. Nie przejmował się, że jej ręka nie ściska jego dłoni. Ani że wciąż nie odpowiedziała mu na pytanie. Ba! Ona właściwie w ogóle się do niego nie odezwała. Za bardzo się jednak cieszył, by to zauważyć. Dopiero przepuszczając ją w drzwiach do budynku, odezwał się: 
- Naruto, dlaczego jesteś taka zamyślona? - objął ją ramieniem, prowadząc po schodach. - Wciąż mi nie odpowiedziałaś... - dodał rozweselonym głosem.
- Tak tylko coś mi nie pasuje, Sas... Dlaczego ja? - spytała marszcząc brwi. Nie miała jednak czasu na niego spojrzeć. Chyba nawet nie słyszała co odpowiedział, powoli zaczynała kojarzyć fakty.
- Dlaczego każda dziewczyna musi o to pytać? - wybuchł śmiechem, otwierając drzwi do pokoju.
Wewnątrz siedział Deidara. Popijał piwo siedząc na kanapie. Miał lekko rozczochrane włosy i podkrążone oczy. Nawet nie zauważył Naruto. Patrzył przed siebie. Jak się później okazało, stał tam przystojny brunet. Wysoki, ciemne oczy, umięśniona klatka piersiowa i lśniące, dłuższe włosy. Dziewczyna miała wrażenie, że zna go z jakiegoś filmu. Dopiero gdy stanęła obok niego, blondyn zauważył jej obecność.
- Naruto, jak miło że wpadłaś! - uśmiechnął się ze sztuczną radością.
Wtedy podszedł do niej Sasori. Ucałował ją lekko w głowę i objął ramieniem.
- Nie zgadniesz - jesteśmy parą! - wyszczerzył się, czekając na reakcje Deidary.
Blondyn otworzył szeroko oczy. Kaszlnął i uśmiechnął się jeszcze bardziej sztucznie, niż przed chwilą. Naruto mogłaby przysiąc, że jego warga drgała.
- Cieszę się - nawet w jego glosie słychać było sztuczną radość. - Napijecie się czegoś? - zapytał, ale nie czekał na odpowiedź - zaszył się w kuchni.
- A właśnie! - Sasori dopiero teraz zauważył bruneta. - Naruto, to jest Itachi, nasz kumpel - dziewczyna skłoniła głowę w jego stronę, gdy ten zrobił to samo.
I wtedy ją olśniło. Złożyła puzzle, znalazła brakujący element, a był nim Deidara!
- Sasori, możemy porozmawiać na osobności? - spytała szeptem, ciągnąć go za rękaw.
- Oczywiście - uśmiechnął się, prowadząc ją do swojego pokoju.
Gdy tylko tam weszli, blondynka poprosiła chłopaka, by usiadł na łóżku. Zaczęła chodzić od ściany do ściany próbując wymyśleć, jak mu to powiedzieć.
- Kochasz Deidarę - powiedziała wreszcie bez ogródek. Widząc pytające spojrzenie Sasoriego, kontynuowała. - Nie mnie kochasz, a Deidare. Ja z resztą kocham cię jak brata, wiesz, że to by nie wyszło. Podobałam Ci się przez wzgląd na to, że jestem do niego podobna. Ale to mu chciałeś zaimponować, wzbudzić w nim zazdrość. Widziałeś jego reakcję - jest zazdrosny! Też musi do ciebie coś czuć!
Chłopak obdarzył ją karcącym, gniewnym spojrzeniem.
- Nie jestem gejem - wymówił z odrazą. - Nie mogę kochać faceta.
- Nie zaprzeczaj samemu sobie! Widzę to przecież, od samego początku widziałam. Dlatego nic nie odpowiedziałam i całą drogę rozmyślałam. Zastanawiałam się dlaczego zmienił ci się obiekt westchnień, ale to się nie stało. Kochasz go i choć chcesz temu zaprzeczyć, wszystko w Tobie o tym mówi, nawet te mordercze spojrzenie - zaśmiała się radośnie.
- Sasori - usiadła obok niego. - Nie broń się przed tym. Zostawiam cię z przemyśleniami. Jakby co, wiesz gdzie mnie szukać - dodała wstając.
Obdarzyła go szerokim uśmiechem i wyszła z pokoju. W salonie wciąż nie było Deidary, a jego gość się wyraźnie nudził. Zauważyła, że bawi się kluczykami od samochodu.
- Nie zechciałbyś mnie podrzucić?


***


Sasuke siedział przed telewizorem odkąd Naruto wyszła z domu. Denerwował się, bo nie odpisywała na smsa. Napisał "jak tam?" i oczekiwał wyczerpującej odpowiedzi. Przez pół godziny patrzył w ekran telefonu, aż poddał się i rzucił go w kąt. Godziny mijały, a jej wciąż nie było. Pamiętał o obietnicy wspólnego obejrzenia filmu, ale podejrzewał że w kafejce bawi się lepiej. Oglądał właśnie kolejny odcinek "Za jakie grzechy", w którym głupia nastolatka zaszła w ciążę i nie mogła znaleźć ojca dziecka, gdy do domu weszła wyczekiwana od kilku godzin osoba. Wstał z kanapy i poszedł do przedpokoju, by się z  nią przywitać.
- I jak by... - przerwał widząc mężczyznę stojącego za dziewczyną. Automatycznie otworzył w zdziwieniu usta.
- Sasuke, zobacz kogo poznałam u Deidary i Sasoriego! - uśmiechnęła się, prześlizgując obok chłopaka do kuchni. - Kawę czy herbatę chcecie?
- Kawy poproszę - odpowiedział gładko Itachi. - Braciszku, nie wiedziałem, że masz tak uroczą współlokatorkę - uśmiechnął się do swojej młodszej kopii.
- A ja nie wiedziałem, że jesteś w kraju i mnie odwiedzisz. Nie stać cię już nawet na telefon? - burknął, zakładając ręce na piersi.
- Dobrze wiesz, że lubię robić niespodzianki. Poza tym, Naruto poprosiła mnie o podwózkę.
- Podwózkę? Gdzie się spotkaliście?
Naruto wyszła zdenerwowana z kuchni.
- A jaśnie-pan czego sobie życzy? Ile razy mam pytać? - warknęła. Jeszcze kilka razy z kuchni pytała go czy chce herbaty, czy kawy, ale ten ją ignorował.
- Herbaty. Gdzie spotkałaś Itachiego?
- Już mówiłam, u Sasoriego i Deidary. Może zaprosisz go do środka, zamiast trzymać w przedpokoju? - wróciła do kuchni.
Sasuke usunął się z drogi, by przepuścić brata. Ten rozglądał się z zainteresowaniem po mieszkaniu.
- Widać, że mieszka tu kobieta - zagwizdał, z zadowoleniem stwierdzając, że takiego porządku tu jeszcze nie widział.
Sasuke zignorował starszego brata. Poszedł do kuchni, by porozmawiać z Naruto. Czegoś tu nie rozumiał.
- Co robiłaś u chłopaków? - spytał, gdy ta zalewała herbaty.
- To długa historia, później ci wszystko opowiem - wcisnęła mu kubek do ręki, by zaniósł go do salonu. - Teraz mamy gościa! - uśmiechnęła się radośnie.



***


Sasori siedział na łóżku z rękami na kolanach. Na początku zastanawiał się nad słowami Naruto, teraz jednak nie myślał. Napawał się ciszą.
Wszystko przez to, że doszedł do wniosku, iż Naruto może, a nawet ma rację. I to go przeraża. Jak ma powiedzieć najlepszemu kumplowi, że jest w nim zakochany? Przecież wtedy nie tylko będzie musiał się wyprowadzić i straci kumpla, ale najprawdopodobniej i ich wspólnych kolegów. Kto będzie chciał kolegować się z gejem? Słowo "gej" wciąż nie chce przejść mu przez gardło. To najgorsze co mogłoby mu się przytrafić. Z tego wszystkiego rozbolał go brzuch. Przecież on nie może być homo! Co powie na to rodzina?!
- Sasori, gdzie Naruto i Itachi? - do pokoju wszedł blondyn. Stał w drzwiach, opierając się jedną ręką o framugę. Drugą opartą miał na biodrze. Czekał na odpowiedź, ale gdy chłopak nie odpowiadał, usiadł koło niego. – Co się stało? Przed chwilą cieszyłeś się, że masz dziewczynę.
- Deidara, chyba musimy porozmawiać - zaczął niepewnie, starając się jednak utrzymać poważny, niski i spokojny głos.

Ta rozmowa przeważy o jego dalszym losie. Może być tragicznym końcem, lub pięknym początkiem. Oby tylko nie wymiękł...

piątek, 27 września 2013

Epizod 15

Przepraszam za wykonanie! Już na samym początku muszę to zrobić, bo straciłam wenę. Dzisiaj, choć miałam pomysł na notkę, czuje że nie dałam z siebie 100%... Mimo to, mam nadzieję, że się spodoba. Miłej lektury!


***



- No nareszcie, umierałem z głodu! – Sasuke odebrał reklamówki z rąk Naruto. – Spaghetti? – uśmiechnął się wąchając jedną z nich.
- No pewnie – ściągnęła buty. – Tylko uważaj! – krzyknęła widząc, jak niebezpiecznie przechyla plastikowe pudełko z ciepłym posiłkiem.
Dziewczyna poszła do łazienki, by umyć twarz. Sasuke ruszył do kuchni, by zabrać się za jedzenie.
- Nie będziesz jadła? – krzyknął, widząc tylko jedno pudełko makaronu.
- Zaraz wychodzę – uśmiechnęła się zabierając z kuchni reklamówki z nowymi ubraniami.
- Gdzie? – burknął niezadowolony. Nie podobało mu się, gdy wychodziła gdzieś bez niego.
- Ino umówiła mnie z jakimś kolesiem. Idziemy na kawę – położyła reklamówki na kanapie, by znaleźć sukienkę w jednej z nich.
- Jakim kolesiem? Znam go? – warknął zostawiając jedzenie na blacie i podchodząc do niej.
- Nie wiem, sama go nie znam – uśmiechnęła się wciągając bordową sukienkę.
- Yhm i tak po prostu sobie idziesz, tak? Nie znasz go, ale idziesz? – wyraźnie był zdenerwowany. – Idź sobie, tylko nie płacz jak coś się stanie – warknął.
- Oh, mógłbyś ładniej wyrażać troskę – zachichotała mijając go w drodze do łazienki.
- Po prostu nie chcę, żeby coś ci się stało. To źle? – zabrał się za zimne już spaghetti.
- Wrócę przed dziesiątą, obiecuje – uśmiechnęła się, przytulając go od tyłu.
- Nie za ładnie się ubrałaś dla jakiegoś palanta? –mruknął pod nosem.
Naruto miała na sobie wysokie, czarne szpilki, cienkie, czarne rajstopy i bordową sukienkę. Wyglądała przepięknie. Założyła jeszcze czarną skórzaną kurtkę i była gotowa do wyjścia.
- Nie sądzę – pomachała mu na do widzenia.
- Naruto! - zatrzymał ją w przedpokoju. - Uważaj na siebie...
Dziewczyna uśmiechnęła się najpiękniej jak mogła.
- Gdy wrócę, obejrzymy jakiś film - rzuciła wychodząc.


***


Sasori od pewnego czasu spotykał się z Ino. Były to przyjacielskie spacery, albo wypady na piwo. Nie uważał jej za potencjalną kandydatkę na dziewczynę. Poza tym nie mógłby chodzić z kimś, kogo spódniczka czasami jest krótsza od apaszki. To samo ona – choć podobał jej się i bardzo go lubiła, wolała mu opowiadać o swoich przygodach z chłopakami niż z nim taką przeżyć. Dzisiaj mieli jeden z takich wypadów. Siedzieli na ławce w parku rozmawiając o udanych zakupach blondynki.
- Zapomniałam ci powiedzieć! Naruto poszła dzisiaj na randkę i to z jakim przystojniakiem! – Ino aż podskakiwała z radości.

- C-co? – Sasori otworzył szeroko oczy w zdziwieniu. – Z kim?
- Byłyśmy w „Cropp Village”. Naruto przymierzała fajne koszulki i jeden ze sprzedających  przechodził akurat koło przymierzalni. Zobaczył ją – przetarła łzy, których nie mogła powstrzymać ze śmiechu. – Ta wyleciała od razu ze sklepu. Postanowiłam dać mu jej numer i się umówili! – gestykulowała przy tym radośnie.
- Ale jak się nazywa? – Sasoriemu nie szczególnie było do śmiechu. Patrzył na blondynkę z poważną miną.
- Dlaczego? Znasz kogoś tam pracującego? – chłopak nie przestawał na nią patrzeć, więc zastanowiła się poważnie. – Chris chyba… Jakoś tak…
- Blondyn? – przetarł dłonią policzek.
- Tak…
- Gdzie się spotkają?
- Znasz go?
- Pytam: gdzie się spotkają?! – jego irytacja wzrastała.
- Coffee Paradise... Co się dzieje?
Chłopak zerwał się na równie nogi.
- Później zadzwonię.



***


Naruto dopiero wysiadając z metra zdała sobie sprawę, że to będzie jej pierwsza randka. Z nerwów rozbolał ją brzuch. Siedziała przy stoliku, męcząc kubek z kawą. Chcąc czymś zająć ręce, zaczęła nerwowo zdrapywać logo „Caffee Paradise”. Prawdziwie zdenerwowała się jednak dopiero wtedy, gdy zobaczyła radośnie uśmiechniętego blondyna.
- Jeszcze nie miałem okazji się przedstawić – Chris – wyciągnął do niej dłoń.
- Naruto –zawstydziła się ściskając jego rękę.
- Cieszę się, że przyszłaś… Kawy? – jego proste, białe zęby odbijały światło rażąc blondynkę.
- Już mam – wskazała na odrapany kubek.
Chłopak prawdopodobnie przyszedł tu prosto z pracy. Był ubrany tak samo i wyglądał równie przystojnie - choć nie sądziła by w tej kwestii coś się mogło zmienić.
- Zaraz wrócę – podszedł do kasy, by złożyć zamówienie.
Naruto spojrzała na telefon. Dwadzieścia nieodebranych połączeń od Sasoriego. Zaczęła pisać do niego SMSa z informacją, że odezwie się później, ale nim kliknęła „wyślij”, usłyszała swoje imię.
- Naruto! – Sasori wleciał do kawiarni w pośpiechu. Chris właśnie wrócił do stolika z kawą.
- Sasori? Co ty tu robisz? – wstała.
- Nie możesz z nim być, Naruto. To jest debil, wykorzystuje dziewczyny na lewo i prawo – wskazywał blondyna palcem. Ludzie naokoło nie kryli zainteresowania, a blondyn zdenerwowania.
- Co ty mówisz? Sasori, spotkałam go po raz pierwszy! Nie będę z nim chodzić!
Sam Chris chyba nie wiedział co się dzieje. Patrzył to na Naruto, to na Sasoriego, którzy wyraźnie zapomnieli o jego obecności.
- Naruto, kocham cię… Proszę…
- Czekaj, co? – przerwała mu.
- Kocham cię – wyprostował się, by wyglądać pewnie.
Blondynka nie wierzyła w to, co słyszy. Stała jak kołek, przyglądając mu się z pewnym przerażeniem. Przez myśl przeszło jej, że odszedł od zmysłów. Przeczesał dłonią czerwone włosy i podchodząc do niej bliżej powtórzył spokojnym, ciepłym, cichym głosem.
- Kocham Cię.
- Żartujesz, nie mówisz poważnie... – broniła się myśląc, że robi z niej idiotkę.
- Nie żartuje. Chce być z tobą. A ty? Będziemy parą? – ucałował delikatnie jej czoło.
Pustka. Pustka to wszystko co miała teraz w głowie. Patrzyła na niego i nie potrafiła myśleć. Nie wiedziała co odpowiedzieć, nie zastanawiała się nawet nad tym. Spuściła wzrok, wzruszając ramionami.
Chłopak uśmiechnął się radośnie, zabrał jej torebkę i obejmując ją ramieniem, wyprowadził z kawiarni. Pokazał jeszcze tylko Chrisowi środkowy palec, choć to umknęło zamyślonej blondynce.
Czyżby miała… chłopaka?



***

I przepraszam, że taka krótka... ^^'

sobota, 21 września 2013

Epizod 14


Miłego kochani <3 Dajcie znać w komentarzach, czy ktoś to jeszcze czyta.



***



Naruto padła zmęczona na ławkę. Sasuke rzucił jej butelkę wody i przysiadł się obok. Dziewczyna pokazała im wszystko, czego się nauczyła od innych drużyn z obserwacji. Sama musiała się przy tym nabiegać, żeby im pokazać co i jak. Prezentowała też sposoby na odbieranie piłki drużynie z jej wioski (a ta drużyna jest naprawdę dobra). Nie jest to łatwe, ale powinni sobie poradzić z jej wskazówkami.
- Jesteś świetna, nie wpadłbym na ten numer z zamianą... - Neji był zachwycony.
Choć początkowo nie byli zadowoleni z pomysłu by ich trenowała, teraz zmienili zdanie.
- Zaraz pokaże wam coś jeszcze! - uśmiechnęła się radośnie. Poprawiła obcisłą, czarna bokserkę i wstała.
Drużyna poszła w jej ślady. Chwyciła piłkę i podała ją do Kiby. Ustawiła go w odpowiednim miejscu i Nejiego w jeszcze innym. Reszcie kazała rozstawić się luźno po boisku i robić za przeciwników. Sama stanęła blisko kosza.
- To będzie szybka akcja. Najważniejsze żeby pogrywać z wzrokiem przeciwnika. Sasuke, chodź.
Ustawiła Sasuke przed sobą tłumacząc, że przeciwnicy powinni skupić się na nim bo jest w specyficznym miejscu, do którego Kiba powinien podać piłkę. Poprosiła go jednak, by to do niej ją podał. Chłopak zrobił jak prosiła. Piłka przemknęła koło Sasuke i 'przeciwników'. Naruto nie chwyciła jej, lecz błyskawicznie odbiła w stronę Nejiego. Zrobiła to tak szybko, że chłopak nie dał rady jej złapać.
- Musimy jeszcze chwyty poćwiczyć. Zauważcie że wszyscy skupią się wokół Sasuke myśląc, że to on odbierze. Nie spodziewają się, że się odchyli i mi ją odda. Neji trafia do kosza z tej odległości, więc mógłby po takim odbiorze błyskawicznie do niego trafić.
Usłyszała gwizdy i słowa zachwytu.
- Ale nie tylko Neji będzie to robił. W trakcie gry oni zrobią się na niego wrażliwi, musimy więc przygotować was wszystkich do tego. Ale... Może kiedy indziej - uśmiechnęła się poprawiając włosy. - Dzięki chłopaki!
Chwyciła swoja wodę i ruszyła do szatni.
Kakashi zniknął i choć któryś z pierwszaków szukał go, by powiedzieć o zakończonym treningu, nie znalazł go. Dlatego też drużyna postanowiła pójść na pizzę. Chcieli uczcić udany trening i tym samym podziękować Naruto za pomoc. Już nikomu nie przeszkadzało, że jest dziewczyną. Poszli zatem do Pizza Gut. Ostatecznie, Naruto była zmuszona do trenowania z nimi codziennie...



***


Wieczorem Naruto poszła z Ino na kolejne zakupy. Robiło się coraz zimnej, a Naruto dzięki mieszkaniu z Sasuke miała oszczędności. Zabrały ze sobą kolejnego chłopaka Ino. Gdy Naruto zapytała po co, Ino z uśmiechem odpowiedziała, że do noszenia toreb. Blondynce nie bardzo się to podobało, ale nie było czasu na kłótnie.
Ino pomagała jej wybierać nowe koszulki, spodnie, a nawet bieliznę. Przy tym ostatnim było najwięcej śmiechu, miały podobny gust.
Weszły do ulubionego sklepu Naruto. Tam zawsze znajdywała coś dla siebie. A tym razem nie tylko ubrania...
Gdy stała przy stojakach z T-Shirtami, obok niej przeszedł pracownik tego sklepu. Przystojny blondyn o błękitnych oczach. Umięśniony, dobrze ubrany z białym, pięknym uśmiechem. Właśnie takim ją obdarzył. Blondynka zawstydziła się automatycznie i z rumieńcami odwzajemniła uśmiech. On jednak zniknął za drzwiami i tyle go widziała. Ino podała jej kilka koszulek, które jej zdaniem są najlepsze. Pomagając jej się zdecydować, stała przy niej w przebieralni. Rozchylała zasłonę za każdym razem, gdy Naruto jej na to pozwoliła.
- Nie, ta jest tragiczna. Jednak nie podobają mi się te wzorki - burknęła Ino, przyglądając się blondynce. - Załóż jeszcze raz pierwszą, ok?
Naruto westchnęła głęboko. Ściągnęła koszulkę i już chwytała po pierwszą, którą przymierzyła, gdy zauważyła owego blondyna, przechodzącego obok jej kabiny. Widział ją półnagą przez odsłonięte lekko zasłony, przez które wciskała do środka głowę Ino.
Automatycznie zakryła się jak tylko mogła. Blondyn przeszedł szybkim krokiem obok, krzycząc 'przepraszam, przepraszam!'. Dziewczyna chciała się zapaść pod ziemie. Ubrała się szybko, porywając dwie najbardziej podobające jej się koszulki i szybko przeszła do kasy, ignorując śmiejącą się Ino. Położyła koszulki przy kasie, sięgając po portfel. Gdy podniosła wzrok, zrobiła się czerwona. Przy kasie stal uśmiechnięty blondyn! Pech, to mało powiedziane. Odchrząknęła uspokajająco i uśmiechnęła się ślicznie. Starała się zająć uwagę bransoletkami leżącymi obok, ale cały czas czuła jego wzrok na sobie. Wzięła głęboki oddech podając mu kartę kredytowa.
- Życzę miłego dnia - powiedział miło.
- Wzajemnie - zająkała chwytając torbę i wychodząc ze sklepu.
Ino nie wyszła z nią. Nie miała zamiaru tam jednak wracać, wolała postać i poczekać.
Ino wyszła zadowolona, z uśmiechem od ucha do ucha.
- Co się stało, że się tak cieszysz? - spytała dochodząc do niej.
- Niedługo się dowiesz kochana - zachichotała.
- Powie....
- Zobacz jaka śliczna bluza! Będziesz wyglądać na Tobie perfekcyjnie! - przerwała Naruto, ciągnąć ja do sklepu.
Nie miała wyjścia. Wywróciła oczami, idąc za dziewczyną. Usłyszała dźwięk swojego telefonu. Wyciągnęła go z kieszeni. Wtedy Ino obeszła ją wokół i opierając brodę o jej ramię, wpatrywała się w ekran.
- Czego szukasz? – wytknęła język do Ino.
- Chce zobaczyć kto do ciebie napisał – uśmiechnęła się. Naruto już wiedziała, że musiała coś wykombinować. Wróciła do nieodczytanego smsa.
- „Kup po drodze obiad”. Ten sms od Sasuke miał być taki interesujący? – zapytała wzdychając. – Mów mi, co zrobiłaś?
- Oj nic! – tupnęła nogą w niezadowoleniu. W tym momencie dostała kolejnego smsa.
- „ Nie chciałabyś wyjść na kawę dziś wieczorem? Chłopak z Cropp Village”
Naruto zrobiła się czerwona na twarzy.
- Ino… - warknęła, gdy dziewczyna z radością pobiegła w stronę sukienek.



***


Deidara zarzucił włosami w drugą stronę. Wiatr nie poprawiał mu humoru zwiewając jego włosy na twarz.  Czekał już kwadrans i z każdą kolejną minutą wzrastała w nim irytacja. Dłonie, które wcisnął w kieszenie, robiły się już skostniałe z zimna. Gdy miał już odejść, przy bramie pojawiła się jego dzisiejsza randka.
- No, nareszcie – burknął podchodząc do niej i całując ją w policzek.
- Wybacz, suszyłam włosy – uśmiechnęła się.
Nie chcąc złośliwie skomentować jej spóźnienia, chwycił jej rękę prowadząc do określonej wcześniej restauracji.
Dziewczyna była modelką. 1.80 wzrostu, długie rude włosy i brązowe oczy. Zdecydowanie nadużywała kosmetyków. Znalazła się na okładce jednej z najbardziej prestiżowych gazet modowych oraz wielu bilbordach. Nie to jednak imponowało Deidarze. Uwielbiał jej mocno wymalowane czerwoną szminką usta i czerwoną czuprynę. Była jednak zbyt sztuczna i zbyt radosna. W dodatku nie grzeszyła mądrością – widać było, że nie po rozum w kolejce stała. Jednak skoro mu się tak podobała, dlaczego nie miałby spróbować?
Ubrana była w długi, obcisły, karmelowy płaszcz. Szyje owinęła białą chustką. Wysokie, czarne obcasy sprawiały, że byli jednego wzrostu. Już nie mógł się doczekać sukienki, którą ma na sobie. Tak przynajmniej wnioskował z rajstop na jej szczupłych nogach.
Droga do restauracji trwała pół godziny. Z włączeniem tramwaju. Na całe szczęście na dłoniach miała rękawiczki, więc Deidara zachował palce.
Po dotarciu na miejsce pomógł jej zdjąć płaszcz, pod którym - tak jak podejrzewał - ukrywała obcisłą, czarną sukienkę. Dekolt miała też niczego sobie. Coś mu jednak nie pasowało. Strasznie go to wkurzało, nie miał więc nawet ochoty słuchania jej głupiej paplaniny, która wcześniej go rozśmieszała.
Przez całą kolacje patrzył bardziej przez okno na spadające liście, niż na jej twarz. Ewentualnie przyglądał się jej włosom, bądź piersiom…
- ….no i pomyślałam, że moglibyśmy po kolacji pójść do ciebie… - odchrząknęła, składając nieśmiało propozycje.
- Mój współlokator jest w pokoju – odezwał się chyba po raz pierwszy pełnym zdaniem, prostując się. To go zaciekawiło.
- Więc chodźmy do mnie… - wyszeptała, nie mogąc spojrzeć mu w oczy.
Uśmiechnął się kącikiem ust. Nie czekał nawet aż skończy. Poprosił o rachunek i nagle droga powrotna trwała zamiast 30 minut – 15.
Teraz jej ubranie, specjalnie zakupiona bielizna i świeżo wymalowane usta nie grały już roli. Nawet tego nie zauważał. Weszli do mieszkania, rozebrali się, po omacku znaleźli sypialnie i zrobili coś, co zaraz po fakcie potwornie gryzło sumienie blondyna. Gdyby tylko, do jasnej ciasnej, wiedział dlaczego….

piątek, 30 sierpnia 2013

Epizod 13


Nowa notka! :D Mam nadzieję, że wciąż mam czytelników... ^^' Przepraszam za zastój, ale wakacje się kończą, to notki będą częściej (tak wiem, już raz tak mówiłam xD) bo będę się nudzić na lekcjach... :P
Dzisiejsza notka sprawdzona przez jednego z Was - dziękuję Karol za pomoc w wyszukaniu błędów!
Zapraszam do czytania :)


***




Naruto przemierzała korytarze szkoły. Nauczycielka poprosiła ją by poszła po dziennik do pokoju nauczycielskiego. Znajdował się on bowiem na drugim końcu budynku. Zatrzymała się przed drzwiami, poprawiając koszulkę. Dekolt nie może nauczycielowi wydać się przesadny, to może przesądzić o jej przyszłości. Odgarnęła włosy do tyłu i zapukała pewnie w drzwi. Otworzył je trener koszykówki i nauczyciel wfu chłopaków.

- Naruto, co się stało? - uśmiechnął się.

- Pan nie na lekcji? - jak dobrze pamiętała, miał mieć teraz godzinę z trzecią klasa.

- Nie chciało mi się, dałem im wolne - ponaglił ja wzrokiem

- Po dziennik przyszłam... - odchrząknęła.

Kakashi zrobił krok w tył, chwycił dziennik ze stołu i podał go dziewczynie.

- Dziękuję - uśmiechnęła się.

- Tylko jak już będziesz zmieniać oceny, to na wysokie - zaśmiał się.

- No pewnie - uśmiechnęła się szerzej, chcąc się już wycofać.

- Miłego dnia...

- Naruto nie chciałabyś wpaść dzisiaj na trening do chłopaków i dać im wycisk? - zatrzymał ją. - W końcu gdyby nie ty, moja drużyna wciąż by przerywała, twoje wskazówki są cenne.

- Z przyjemnością - odpowiedziała nie pewnie, pełnym zaskoczenia głosem.

- To widzę cię z Sasuke o 4 na sali, żadnego spóźnienia!





***




Pomiędzy parą zapadła cisza. W oddali słychać było tylko silniki przejeżdżających samochodów. Mężczyzna położył dłoń na policzku kobiety, delikatnie poruszając kciukiem. Masował tym samym jej kość policzkowa.

- Kocham Cię Jessie - Itachi uśmiechnął się, mrużąc oczy.

Dziewczyna otworzyła szeroko oczy nie mogąc uwierzyć w to, co słyszy. Rozchyliła lekko drżące wargi, nie spuszczając z oczu jego czarnych tęczówek

- Dean... - wyszeptała.

Brunet nachylił się nad nią, całując dokładnie pierw górną wargę, następnie dolną, dopiero potem wpijając się w jej smakujące szminką usta.

Pocałunek nie trwał długo. Był jednak namiętny i pełny tęsknoty. Kochankowie czekali bardzo długo na ten moment. Gdy oderwali się od siebie, zaczęli się śmiać - jak za czasów młodości. Brunet ucałował czoło Jessie, uprzednio odgarniając jej grzywkę, po czym ułożył jej głowę na swoim ramieniu. Przytuleni, patrzyli przed siebie z nieschodzącymi uśmiechami na twarzach.

- Cięcie! - usłyszeli głośny krzyk reżysera, a zaraz po nim brawa. - Ładnie było, nie będziemy tego nagrywać dzisiaj, jutro powtórka.

Itachi zacisnął zęby, podchodząc do mężczyzny.

- Jak jutro? Ja zaczynam dzisiaj urlop, zapomniałeś? - warknął.

Reżyser był jedyną osoba, która ewidentnie lekceważyła Itachiego i jedyną, która się go nie bała. Spojrzał na niego z poirytowaniem na twarzy.

- Chyba pan żartuje. Czy ja powiedziałem:" koniec zdjęć, zaczynamy urlop?" Nie wydaje mi się, panie Uchiha.

- Nie obchodzi mnie to, radźcie sobie zatem beze mnie. Obiecałem, ze wrócę na święta do brata - warknął odwracając się.

- Przedłużę panu płatny urlop, jeżeli zostanie pan tu jeszcze 3 dni. Do świąt jeszcze tydzień - jego ton zmienił się. Był bardziej poważny.

Itachi przyjrzał mu się uważnie. Nie najgorszy pomysł. Nie był by jednak sobą, gdyby nie dodał swoich pięciu groszy.

- I zapłaci pan za mój samolot, to zostanę - burknął.

- Stoi - podał mu rękę, którą brunet uścisnął. Chwile później szedł już do garderoby.

- Muszę zadzwonić do Sasuke... - burknął, sięgając do kieszeni po telefon.





***




Lekcje skończyły się bardzo szybko. Naruto nie miała czasu porozmawiać z Sasuke na temat treningu, obiecali sobie jednak, ze zjedzą razem obiad. Dlatego też stała teraz pod szkołą, czekając na bruneta. Ostatnie lekcje mieli osobno, nawet nie znała jego planu

- Sasuke! - uśmiechnęła się radośnie na jego widok.

- Co ty taka radosna? - przyjrzał jej się podejrzliwie.

- Możemy szybko skoczyć do domu i zjeść coś na wynos? - złożyła błagająco dłonie, jak do modlitwy. - Muszę zabrać strój sportowy, będę dzisiaj na waszym treningu - wyszczerzyła zęby.

- Po co? - uniósł jedną brew.

- Opowiem ci wszystko w samochodzie, tylko jedźmy już bo nie zdarzymy! - gorączkowała się.

Nie widząc, by spieszyło mu się ruszyć do samochodu, nim otrzyma wyjaśnienia, rozłożyła bezradnie ręce.

- Kakashi poprosił mnie, żebym wam dala kilka rad. Zna mnie właśnie z meczy, ale jedzmy już, Sasuke!

- Jak to zna cię z meczy? - łaskawie skierował się w stronę samochodu.

- Gdy jeszcze nie uczęszczałeś do tego liceum, w mojej miejscowości odbywały się zawody w kosza. Drużyna Kakashiego popełniała mnóstwo błędów, przez co z nami przegrali. Nienawidziłam swojej szkoły, więc podpowiedziałam senseiowi co zrobić, by szło im lepiej. Od tego czasu nie przerwanie wygrywa - wsiadła do samochodu, czekając aż i on to zrobi. - Teraz poprosił, bym się wam ponownie przyjrzała.

Sasuke wysłuchał wszystkiego w milczeniu. Odpalił samochód i ruszył w stronę domu.

Doskonale pamięta zawody w jej mieście. Był tam wtedy z gimnazjalną drużyną. Właśnie dzięki tej opowieści przypomniał sobie, skąd ją zna. Znał ją dużo wcześniej niż wam się wydaje. Owego dnia, podczas zawodów, zatrudniono ją do roznoszenia wody drużynom. Zagadała wtedy do niego. Do dzisiaj pamięta, jak powiedziała "mam nadzieje, że dacie popalić drużynie mojej szkoły".

Uśmiechnął się pod nosem. Wyglądała wtedy identycznie. Może tylko bardziej dojrzała. I włosy jej urosły.

- Jedziemy coś zjeść? - uśmiechnęła się do niego szeroko, wsiadając ponownie do samochodu, z workiem na kolanach.

 Spojrzał na nią z nieschodzącym uśmiechem. Miał lekko przymrużone oczy. Sprawiło to, że na twarz blondynki wdarły się rumieńce.

Po szybkim posiłku w McKaczce, wrócili do szkoły. Było im bardzo wesoło. Naruto dostała głupawki i śmiała się z każdej rzeczy. Sasuke początkowo starał się ją uspokoić, było mu wstyd. Teraz tylko kwitował to niewidocznym uśmiechem w kącikach ust.

- Coś zbyt wesoło miedzy wami jest, z czego się śmiejecie? - Neji opierał się o ścianę przy drzwiach szatni.

- Naruto dostała głupawki - Sasuke wyciągnął z kieszeni klucz do szatni.

- Skąd masz klucz? - Naruto podekscytowała się patrząc, jak otwiera drzwi.

- Jakby nie było, mamy treningi codziennie. Pozwolili kapitanowi na posiadanie własnego klucza - burknął, wpuszczając ja przodem.

- Co ona tu w ogóle robi? - Neji zdawał się nie przejmować tym, że Naruto go słyszy.

- Sam chciałbym wiedzieć- westchnął w odpowiedzi.

- Zaraz się wszystkiego dowiecie - zachichotała.

Udała się do łazienki, by tam się przebrać. Jak miała się przy nich ubierać w jednej szatni? Ubiór składał się z pomarańczowych, krótkich spodenek, które ładnie podkreślały jej opaleniznę i czarnej, obcisłej koszulki na ramiączkach. Zawiązała jeszcze czarne adidasy i była gotowa do treningu. Weszła pewnym krokiem do szatni, by po zrobieniu dwóch kroków, szybko wrócić do łazienki trzaskając przy tym drzwiami. Jej serce waliło jak oszalałe. Czuła ze pulsuje jej głowa. Była pewna, że jest czerwona na twarzy. Przemyła ją wiec szybko i przyjrzała się sobie w lustrze.

- Naruto, wychodź już! - Kiba zawołał ja przez drzwi. - Trener zaraz będzie!

Znów zrobiła się czerwona na twarzy. Samo wspomnienie ich umięśnionych, nagich torsów i widoku ich wysportowanych ciał przyprawiał ja o ciarki. Przemknęła głośno ślinę otwierając drzwi. Aż podskoczyła widząc zmartwiona minę Sasuke.

- Co się stało, że tak szybko się wycofałaś?

- Zapomniałam zawiązać buty - zaśmiała się nerwowo, pocierając kark.

Sasuke doskonale wiedział że coś kreci. Nie mam jednak czasu wymuszać ja niej prawdę. Wskazał jej ręką kierunek, by ja pospieszyć.

- Wszyscy już czekają.

Udali się wiec na sale. Tam reszta drużyny się już rozgrzewała. Kiba ominął ja z prawej, pchając wózek z piłkami.

- A gdzie Kakashi? - spytała po dokładnym rozejrzeniu się.

- Nie byłby sobą, gdyby się nie spóźnił - burknął Sasuke.

Naruto rozgrzała się tylko trochę, z boku. Obserwowała przy tym ich rozgrzewkę. Nie miała dzisiaj w planie grać z nimi, wiec nie było potrzeby, by spociła się biegając bez celu.

Już rozgrzewka się jej nie podobała. Pamiętała z treningów w swojej szkole, jak ważne jest rozgrzanie odpowiednich mięśni, by dobrze wykonywać rzuty. Oni nie używali ich w nawet najmniejszym stopniu.

Przyłożyła palec do ust starając się wymyśleć jak ich poprawić i nie obrazić. Gdy miała już przykuć ich uwagę, obok niej pojawił się trener.

- Może pokazałabyś im wasza rozgrzewkę? - spytał, nawet na nią nie patrząc.

Nie czekał też na odpowiedź. Zanim zdarzyła otworzyć usta, on zaklaskał kilkakrotnie, by przykuć uwagę chłopaków.

- Naruto jest tu, by wam pomoc pokonać jej byłą szkołę w następnych zawodach. Może nam się uda i wskoczymy na podium. Oddaje wiec jej pałeczkę - odsunął się, by mogła przemówić.

- Powinniśmy zacząć od rozgrzewki, nie robicie jej poprawnie... - zaczęła pewnym głosem.

- Mamy się słuchać dziewczyny, która nigdy nie grała w koszykówkę? - Neji nie był zadowolony z planów trenera.

- Ta dziewczyna grała w tamtej drużynie, kto lepiej może ich znać? Byłby wstyd, gdybyśmy znowu przegrali z gimnazjum! - Kakashi nie był w dobrym humorze.

- Róbmy co nam każe. Trening to trening, jak nam się nie spodoba jej strategia, to jutro wrócimy do naszej - Sasuke miał tu zdecydowanie znaczący glos. Wszyscy automatycznie pokiwali głowami, zgadzając się z jego propozycją.

- Zaczynamy! - uśmiechnęła się.